Reklama

Reklama

Dlaczego wciąż coś zmyślasz?

Tłumaczenie synowi, że niedługo nikt mu nie będzie wierzy, że kłamstwo to zło, nie przynosi żadnego rezultatu.

Kiedy wracałam po pracy do domu, zaczepiła mnie sąsiadka, mama Marka, z którym mój ośmioletni syn Franek chodzi do szkoły.

Reklama

- Proszę przypomnieć synkowi, że musi oddać plecak Marka. Ten ze Star Wars. Pożyczył go na jeden dzień, a minęły już dwa tygodnie. Marek nie ma w czym nosić rzeczy na treningi...

- Oczywiście - odparłam. - Przepraszam za niego.

A więc znów kłamał! Kiedy dwa tygodnie temu, przyniósł plecak do domu, powiedział, że wygrał go w loterii szkolnej.

- Masz natychmiast oddać plecak Markowi! - zażądałam, gdy przekroczyłam próg mieszkania. - I więcej nie kłam, zrozumiano?

Syn pokiwał głową i poszedł do Marka. Wrócił tak szybko, ze wydało mi się to podejrzane.

- Nikogo nie było - stwierdził. 

- Niemożliwe, przecież pani Kowalska jechała ze mną windą...

Poszliśmy razem i syn... oczywiście miał komu oddać plecak.

- Dlaczego powiedziałeś, że nikogo nie ma w domu? - rozzłościłam się. - Dlaczego wciąż coś zmyślasz? Tak nie można!

Tylko wzruszył ramionami. Poprosiłam o pomoc męża.

- On sam nie wie, dlaczego tak robi -  westchnął po długiej rozmowie z synem. - Pamiętasz, jak powiedział, że obronił wszystkie bramki na ostatnim treningu? Trener mi później mówił, że co prawda niczego nie obronił, ale bardzo się starał...

- Miałam nadzieje, że mu to przejdzie - załamałam ręce. - Ja już zupełnie nie potrafię rozpoznać, kiedy on mówi prawdę, a kiedy nie... Nauczyciele też nie umieją...

- Moim zdaniem powinniśmy pogadać z tym psychologiem, co go nam wychowawczyni polecała - stwierdził mąż.

Ale ja nie chcę. Tak, mamy problem z naszym dzieckiem, ale nie chcę, żeby mu przypięto łatkę psychicznego. Uważam, że sami musimy sobie z tym poradzić. Tylko nie wiem, jak. Tłumaczenie synowi, że niedługo nikt mu nie będzie wierzy, że kłamstwo to zło, nie przynosi żadnego rezultatu. Mam wrażenie, że Franek bawi się swoimi opowieściami i obserwuje reakcje ludzi. Zupełnie nie zdaje sobie sprawy z tego, jak źle robi i że to z pewnością się obróci przeciwko niemu. Nie wiem, jak do niego trafić... Czy naprawdę muszę z nim iść do psychologa?

Agnieszka Oławska z Wołomina

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje