Reklama

Reklama

Dziecko, coś ty brała?

Przeczuwałam, że z Kasią coś się dzieje, ale nie mówiłam o tym mężowi. Nie chciałam go martwić. Ale nie dawało mi to spokoju.

- Kasiu? - kiedy wróciłam z pracy, córka leżała zwinięta na łóżku w swoim pokoju.  - Przespałaś cały dzień?

Reklama

- Nie... Byłam na... hm, spacerze - Kasia otworzyła oczy i dziwnie się uśmiechnęła. - Potem poćwiczyłam  i się zmęczyłam. 

- A z kim byłaś na spacerze?

- Na spacerze? -- zdziwiła się, ale zaraz dodała: - Z dziewczynami z obozu, nie znasz. Poczytam teraz trochę. Mam lektury na lato. 

Kilka dni później Kasia wróciła do domu wieczorem. Była nienaturalnie rozchichotana i gadatliwa. Oczy jej błyszczały. 

- Piłaś? -- surowo spytał mąż i zajrzał jej w twarz.

- No co ty, tato! - oburzyła się. - Po prostu świetnie się bawiłam. Wy to wszystko musicie zepsuć - naburmuszyła się. - Idę spać.

Kiedy drzwi pokoju się za nią zamknęły, mąż potrząsnął głową:

- Dziwnie się jakoś zachowuje. Ale alkoholu od niej nie czuć...

- No wiesz, nastolatka - stwierdziłam niepewnie. Przeczuwałam, że z Kasią coś się dzieje, ale nie mówiłam o tym mężowi. Nie chciałam go martwić. Ale nie dawało mi to spokoju, zadzwoniłam więc do mojej przyjaciółki, Marii.

- Kasia była na obozie w na początku lipca. I wiesz, wróciła z niego jakaś dziwna...

- Może jest w ciąży?

- No co ty - żachnęłam się. - Ona ma dopiero 16 lat! To nie to. Wiesz, kiedy wsadzałam jej rzeczy do prania, znalazłam jakieś tabletki w torebeczce, takie białe...

- Narkotyki? - rzeczowo spytała Maria.

- Sama nie wiem... Kiedy ją o to zagadnęłam, zdenerwowała się. Wykrzyczała, że  się czepiam, tabletki dostała od koleżanki na obozie i że są na kaszel. Ale wiesz, ona się strasznie zmieniła. Zawsze była spokojna, zrównoważona, a teraz raz jest  senna, czasem wręcz nie rozumie, co do niej mówię. A innego dnia jest czymś podniecona, śmieje się, głośno gada. Ale alkoholu od niej nie czuć.

- A jakie ma oczy? Zwężone źrenice, rozszerzone?

- Nie wiem - mruknęłam niepewnie. - Czasem zaczerwienione, jakby źle spała.

- Ja bym jej zrobiła test na narkotyki. Kupujesz w aptece, każesz jej nasikać do pudełka i sprawdzasz.

- Żartujesz?

- Ani myślę.

Zdenerwowałam się tą rozmową, chociaż Maria wypowiedziała głośno to, nad czym sama się zastanawiałam. Ale kupić ten test w aptece? W naszym miasteczku? Przecież tu się wszyscy znają. Będą plotki. Ale co zrobić w takim razie? Śledzić córkę? Iść z nią do psychologa? A może jej zaufać, że nic złego nie robi? Do tej pory przecież nie miałam z nią problemów. Ale jeśli się właśnie zaczęły, to nie mogę udawać, że nic się nie dzieje. A jeżeli za jakiś czas się okaże, że to coś poważnego i przegapiłam moment, kiedy Kasia potrzebowała pomocy? Tego bym sobie nie darowała.

Aldona L. z Pińczowa

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 32 (w sprzedaży od 7 sierpnia 2014 r.) i w serwisie Kobieta (zakładka "sprawy rodzinne")

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje