Flirtuję z klientami mojego sklepu

Od niedawna prowadzimy z mężem nieduży sklepik spożywczy. Wiem, jak ciężko jest dziś utrzymać się na rynku i zdobyć klientów.

Dlatego dbam o nich, jak tylko się da. A to jakąś promocję zaproponuję, jak trzeba, sprzedam "na zeszyt". No i oczywiście do każdego miło zagadam, uśmiechnę się, z każdym pożartuję. Gdy rozmawiam z kobietami, pół biedy. Ale gdy tak sobie pożartuję z jakimś mężczyzną... Wtedy awantura w domu murowana. Niestety, mąż się mnie czepia. Wypomina mi, że uwodzę klientów i że go zdradzam!

Reklama

Tłumaczę mu, że nie ma powodów do niepokoju. Owszem, żartuję z klientami, uśmiecham się do nich, może nawet czasem nachylę się do któregoś trochę bliżej, by pokazać dekolt. Ale to przecież niewinny flirt. Chodzi mi tylko o to, by ich zwabić do sklepu, by to u nas robili zakupy, a nie u konkurencji. I widzę, że to pomaga.

Mąż mojego tłumaczenia słuchać nie chce. Ubzdurał sobie, że go zdradzam i już. I zagroził, że jak nie przestanę tak się zachowywać, to zamkniemy sklep. Co mam robić? 

 

Jadzia, 49 lat

 


Dowiedz się więcej na temat: sklep | małżeństwa | zazdrość | flirt

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje