Reklama

Reklama

Jak to? Chcesz zostawić nas w święta?

Mateusz obrażony poszedł do swego pokoju. Mruczał pod nosem, że i tak pojedzie, że coś mu się od życia należy i trzeba korzystać z takich okazji jak ta.

- Mamo, mamo! - już od progu krzyczał mój syn. - Wyobraź sobie, że jadę na święta w góry! Nareszcie!

- Jak to w góry? - nie kryłam zdziwienia. - Przecież w święta będziemy w domu. Przyjadą dziadkowie i ciocia z wujkiem.

- Ale jest świetna okazja! Pamiętasz mego kumpla Antka, tego z długimi włosami? Otóż cała jego rodzina co roku wyjeżdża w góry na święta i sylwestra. I wczoraj jeden z jego kuzynów zrezygnował. Jest wolne miejsce i mogę jechać z nimi! Nawet nie muszę nic się dokładać, bo rodzice Antka płacą za cały domek.

Reklama

Mateusz wyrzucił to wszystko z siebie i zamilkł. Ja również. Zrobiło mi się tak przykro!

- To co, mamo, mogę jechać, nie?

- Nie - odparłam oschle.

- No co ty? Przecież taka okazja się już nie zdarzy! Pomyśl, w końcu będę mógł jechać w góry i to za darmo!

- Synku, a nie pomyślałeś o nas? Zostawisz nas samych w święta?

- Jak to samych? Przecież będą dziadkowie i wujkowie. Nie będziecie sami! Zresztą, w te nasze święta nic się nie dzieje. Ciągle to samo, już mi się znudziło...

- Jak możesz? - oburzyłam się. - To są piękne chwile spędzone razem. Nigdy nie wiadomo, czy w następnym roku kogoś z nas nie zabraknie. Mowy nie ma!

Mateusz obrażony poszedł do swego pokoju. Mruczał pod nosem, że i tak pojedzie, że coś mu się od życia należy i trzeba korzystać z takich okazji jak ta.

Zadzwoniłam do swojej siostry, by się pożalić, jakiego to egoistę wychowałam. A ona, niespodziewanie, wzięła jego stronę.

- Pozwól mu, ma rację, taka okazja może się nie trafić.

- Ale w te dni rodzina powinna być razem - tłumaczyłam.

 - Jeśli mu nie pozwolisz, to całe święta będzie siedział naburmuszony. Chcesz tego? Zresztą, on ma już 17 lat i powinnaś brać pod uwagę jego zdanie.

Wiem, że nie jest już dzieckiem, ale to nie oznacza, że może robić, co chce! Mój mąż też jest przeciwny, ale widzę, że zaczął się łamać. Syn naopowiadał mu o nartach, ogniskach i kuligach, które będą organizować. My nie możemy mu zapewnić takiego wyjazdu w góry, więc uznał, że faktycznie, warto się zastanowić nad tym pomysłem. A ja wciąż się waham, czy mu na to pozwolić...

Lucyna Brzozowska z Garwolina

Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje