Reklama

Reklama

Jeśli się podzielisz, i ty coś dostaniesz

Jakiś czas temu koleżanki ze szkoły przyszły do Klary (10 lat). Bawiły się, potem śpiewały.

Byłam zadowolona, że moja córka ma takie fajne koleżanki. Podałam dziewczynkom czekoladki, ale Klara odsunęła bombonierkę na bok i później schowała na półkę z książkami.

Reklama

- Klara, czy twoje lalki mają dodatkowe ubranka? - zapytała Basia a Klara kiwnęła tylko głową.

- Cudownie, lalki będą modelkami! Dominika, daj swój czerwony szalik, będzie on wybiegiem dla naszych modelek - zaproponowała Basia.

- Nie - powiedziała Klara i zabrała koleżance lalkę.

 Tak samo zachowała się wobec drugiej dziewczynki, która chciała pożyczyć puzzle.

- Byłaś dla koleżanek okropna - powiedziałam oburzona, gdy tylko zamknęłam drzwi za dziewczynami.

- Wcale nie! Było OK. Nie wiem, o co się naburmuszyły - odpowiedziała mi nadąsana.

- Jak to nie wiesz? A dlaczego nie chciałaś pobawić się lalkami? Przecież wymyśliły fajną zabawę - spytałam. Córka tylko wzruszyła ramionami.

- To chociaż powiedz mi, dlaczego nie poczęstowałaś koleżanek czekoladkami?

 - Bo nie chcę się nimi dzielić. Ja je dostałam od wujka - bąknęła i wróciła do pokoju.

Od tamtej pory żadna koleżanka nie odwiedziła Klary. Zadzwoniłam do mamy i zwierzyłam się z moich problemów z córką.

- Oleńko, przecież ja ci mówiłam już gdy Klarunia była mała, że musisz ją nauczyć bawić się z innymi dziećmi - przypomniała mi mama. To prawda, gdy wracały z parku, mama skarżyła się, że mała nie daje dzieciom bawić się swoimi zabawkami. Myślałam, że wyrośnie z tego, zmieni się gdy pójdzie do szkoły. Przyznałam się, że się pomyliłam i teraz nie wiem co mam robić.

 - Zbliżają się urodziny Klary. Zrób jej przyjęcie. Niech zaprosi koleżanki, a do szkoły zabierze cukierki. Tylko wcześniej porozmawiaj z nią i jeszcze raz wytłumacz jak ma się zachowywać - zaproponowała mama. Ten pomysł bardzo mi się spodobał. Niestety, Klara powiedziała, że koleżanki nie przyjdą. W dniu urodzin, gdy córka wróciła do domu, zobaczyłam w jej tornistrze nie ruszoną paczkę cukierków. Mąż zastosował inną metodę wychowawczą. Wieczorem sam zjadł całą czekoladę.

- Mamo, a tata nie chciał mi dać ani kawałka czekolady! - córka wpadła do kuchni, by się poskarżyć.

- Nie podzielił się z tobą? To tak samo jak ty nie dzieliłaś się z koleżankami.

- Ale ja jestem jego córką! - krzyknęła i pobiegła do pokoju. Już nie wiem, co mamy robić. Może pójść do psychologa? A może trzeba poczekać, aż podrośnie i sama zrozumie, że takie postępowanie utrudnia jej życie.

Aleksandra Korzeń z Opola

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje