Reklama

Reklama

Jestem na emeryturze, jestem na marginesie?

Mojego męża, od kiedy jest na rencie, interesują tylko ryby. Jeździ prawie codziennie, jakby chciał wyłowić wszystkie z rzek i jezior... A ostatnio poznałam pewnego przystojnego pana.

Starsze koleżanki zawsze mnie przestrzegały: zobaczysz, przejdziesz na emeryturę i zaczniesz się nudzić. Tylko seriale w telewizji, działki nie masz, może mąż zabierze cię do lasu na grzyby. Jak nie pracujesz, to dopiero się starzejesz...

Reklama

A ja i tak wiedziałam swoje. Zdrowie mi na szczęście dopisuje, nie zamierzałam siedzieć w kapciach i gotować codziennie obiadu.

Najpierw zapisałam się do klubu seniora, potem do PTTK, bo uwielbiam spacery i wycieczki. Zaczęłam chodzić do kina, na co nie miałam wcześniej czasu. Poznaję nowych ludzi, nawet do mnie dzwonią.

 Mojego męża, od kiedy jest na rencie, interesują tylko ryby. Jeździ prawie codziennie, jakby chciał wyłowić wszystkie z rzek i jezior... A ostatnio poznałam pewnego przystojnego pana.

Byliśmy razem na dwóch seniorskich wycieczkach. Nawet mi trochę zawrócił w głowie. Nie myślałam, że w moim wieku flirciki są jeszcze możliwe... Zaprosił mnie na kawę.

Teraz wybieramy się na wyjazd naszego Klubu Seniora na imprezę z okazji pożegnania lata. Z ogniskiem i noclegiem...

Moje dzieci zaniepokoiły się, jak im o tym powiedziałam. Mówią, żebym się opanowała, że to nie wypada. Ludzie już gadają. A dlaczego nie? Czy emeryt nie ma prawa do normalnego życia? Mam posłuchać dzieci czy iść za głosem swojego serca?

Ewa, 65 l.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje