Reklama

Reklama

Jesteś ze mną czy ze swoją matką...

Już przed ślubem wiedziałam, że mój wybranek jest synkiem mamusi.

Jako jedynak miał wszystko, czego dusza zapragnie. I tak się do tego przyzwyczaił, że nie wyobrażał sobie życia inaczej. Nawet ślubny garnitur kupił taki, jak ona mu znalazła...

Reklama

Myślałam, że jednak z tego wyrośnie. Wiadomo: praca, dom, dzieci. Ale nic z tego. Teściowa usiłowała nam organizować życie rodzinne, a on się z tym zgadzał. Jakoś to przetrwałam, pewnie dlatego, że na co dzień miałam na głowie gotowanie, sprzątanie, szkołę dzieci...

Dziś one są już dorosłe, teść nie żyje. Niedawno teściowa zaproponowała, że sprzeda swoje mieszkanie, a pieniądze przeznaczy na zakup mniejszego dla naszej starszej córki. Ma małe dzieci, nie bardzo im się z mężem powodzi, i to byłaby duża pomoc.

Ale teściowa... postawiła warunek - my ją zabierzemy do swojego mieszkania. Mąż od razu to zaakceptował, chwaląc, jaka mama jest dobra i zapobiegliwa. A ja sobie tego nie wyobrażam! Doceniam jej gest, ale to taka trochę propozycja nie do odrzucenia.

Wiem, że mąż będzie trzymał jej stronę. Co zrobić?

Agnieszka (48 l.)


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje