Reklama

Reklama

Kocham Cię za...

Nigdy nie związałam się na stałe z żadnym mężczyzną, chociaż na powodzenie nie narzekam. Ale ostatnio coś się zmieniło.

Zawsze byłam samodzielną kobietą. Nawet po śmierci ukochanego męża udało mi się wrócić do psychicznej równowagi. Prowadziliśmy razem zakład kamieniarski. Na mnie spadły wszystkie obowiązki. Postawiłam sobie za cel, żeby utrzymać firmę. I to mi się udało. Więcej - rozwinęłam ją i mam pozycję na rynku.

Reklama

Nigdy nie związałam się na stałe z żadnym mężczyzną, chociaż na powodzenie nie narzekam. Ale ostatnio coś się zmieniło.

Czarka poznałam na imprezie u koleżanki. Czarujący - jak jego imię, przystojny. Jest po rozwodzie. Dobrze nam się rozmawiało...

Trwa to już kilka miesięcy. Ma własne mieszkanie, ale nigdy w nim nie zostałam na noc. On w moim domu, to co innego.

Czarek mówi, że czekał na mnie całe życie. Chce się żenić. Początkowo byłam na tak, wydaje mi się, że też go kocham. Ale teraz włączył się we mnie jakiś wewnętrzny hamulec. Zwłaszcza, gdy koleżanka zaczęła pytać, czy jestem pewna, że jemu chodzi o miłość. W końcu dla każdego mężczyzny byłabym dobrą partią.

A jeśli ona mówi tak z zazdrości?

Z drugiej strony może faktycznie Czarkowi chodzi bardziej o bezpieczną i wygodną przystań? On nalega. Co mam zrobić?

Ola, 46 lat



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje