Komórka przysłoniła jej świat

Matylda! Co robisz?!– wrzasnęłam, bo moja córka wpatrzona w telefon weszła na jezdnię. W ostatniej chwili złapałam ją za kaptur. Córka spojrzała na mnie półprzytomnie. – Piszę SMS – stwierdziła.

- Nie możesz! Mało nie wpadłaś pod samochód! - tym razem naprawdę się zdenerwowałam. Całą drogę do domu tłumaczyłam mojej 12-latce, że jej nowy smartfon to nie trzecia ręka. Że rozumiem, że cieszy się z wymarzonego prezentu gwiazdkowego, ale musi znać umiar. 

Reklama

- Nie wolno ci go używać na lekcjach, panie się skarżyły - przypomniałam. - On służy do dzwonienia i żebyś mogła sprawdzić to, co chcesz w internecie, ale nie możesz używać go bez przerwy!

- A właściwie... dlaczego?

Aż mnie zatkało.

- Bo w szkole masz się uczyć, a nie bawić telefonem! W łazience masz się myć, a w łóżku spać! Na ulicy musisz uważać na samochody! Jeśli nie zaczniesz mnie słuchać, to ci go zabiorę.

- Ja... przepraszam - wydukała Matylda. - Już nie będę.

Miałam nadzieję, że ta rozmowa naprawdę nią wstrząsnęła, tymczasem minęło kilka dni i moja córka znowu nie rozstaje się z tym telefonem. Podczas posiłków trzyma go w kieszeni i co i raz pod stołem pisze SMS-y. Kładąc się spać,  wkłada telefon pod poduszkę.

- Powinnaś jej go zabrać - stwierdziła moja mama, kiedy spytałam ją o radę. - Nie może się bez komórki obejść? Tyle czasu jej nie miała i żyła!

- Ależ mamo, my chcemy mieć z nią kontakt, chcemy, żeby zawsze mogła do nas zadzwonić.

- Pewnie, ale to, co się dzieje, to nie utrzymywanie kontaktu, tylko jakieś wariactwo! Jak się nie uspokoi, zamień jej ten smartfon na jakiś stary model. Będzie mogła zadzwonić i tyle. Przestanie szaleć.

Mój brat, z którym też rozmawiałam o Matyldzie, stwierdził, że powinniśmy małej dać spokój.

- Ona musi się przecież nacieszyć prezentem! - zaśmiał się. - Ty też kiedyś spałaś z łyżwami, tylko już tego nie pamiętasz!

No i nie wiem, kogo posłuchać. Gdyby Matylda nie przynosiła ze szkoły uwag i rozglądała się przed wejściem na jezdnię, to pewnie spokojniej bym czekała aż nacieszy się swoją nową zabawką. A tak, to mam wątpliwości... Ale zabrać jej taki wymarzony telefon?

Iwona Poniatowska z Łukowa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje