Reklama

Reklama

Lepiej wyładować złość niż ją tłumić?

Zawsze, gdy jego koleżanka dzwoni w jakiejś sprawie, mąż wszystko przerywa, żeby z nią porozmawiać. Przeszkadza mi to, ale nigdy nie robiłam mu głośno wyrzutów; wszystko tłumiłam w sobie.

Jesteśmy małżeństwem z pięcioletnim stażem. Wiedziałam, że Krzysztof ma przyjaciółkę Joasię z dawnych lat, ale dopiero teraz zaczęło mi to tak bardzo przeszkadzać.

Znają się jeszcze od liceum, nigdy nie byli parą, przynajmniej tak mówi Krzysiek. Trochę mnie dziwiło, że ich stosunki przez cały czas są tak bliskie. Przed naszym ślubem, jak i po nim. Zresztą ona teraz też ma rodzinę, dzieci.

Zawsze, gdy do niego dzwoni w jakiejś sprawie, wszystko przerywa, żeby z nią porozmawiać. Przeszkadza mi to, ale nigdy nie robiłam mu głośno wyrzutów; wszystko tłumiłam w sobie.

Reklama

Jednak ostatnio nie wytrzymałam. Moja mama trafiła do szpitala. Opiekujemy się nią na zmianę. Zadzwoniła Joasia. Jakiś czas temu  jej synek złamał rękę. Poprosiła Krzysztofa, czy będzie mógł go wozić na rehabilitację, bo jej mąż pracuje za granicą. Zgodził się, ja się wkurzyłam i mu w końcu wygarnęłam, że bardziej się przejmuje cudzą rodziną niż własną. I że mam dość tej jego dziwnej przyjaźni... Obraził się na mnie, krzyczał, że jestem stuknięta, że przecież przez tyle czasu mi to nie przeszkadzało. Nie odzywamy się.

Teraz zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam, że tak wybuchłam. A może źle zrobiłam, milcząc tak długo?

Kamila, 35 lat

Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy