Mały biust to nie defekt

Do głowy by mi nie przyszło, że moja córka wpadnie na taki pomysł. Nie zgadzam się!

- Weroniko, nie widziałaś mojego białego stanika? Rękę dałabym sobie uciąć, że wczoraj położyłam go do tej szuflady! - krzyczałam głośno, bo pokój mojej córki był po drugiej stronie korytarza. Moje pytanie pozostało bez odpowiedzi, za to usłyszałam głośny łomot muzyki. Nacisnęłam klamkę, potem otworzyłam drzwi do jej pokoju i zamarłam. Weronika stała przed lustrem i przymierzała mój stanik! O kilka numerów na nią za duży! Córka mnie nie zauważyła. Była zajęta wypinaniem swego wątłego biuściku w moim biustonoszu. Wyglądało to dosyć zabawnie, dlatego gdy mnie dostrzegła, lekko się uśmiechałam.

Reklama

- Co w tym śmiesznego? - wrzasnęła. - Możesz stąd wyjść? Umówiłyśmy się przecież, że nie wchodzisz bez pukania do mnie!

Co miałam zrobić? Wyszłam. Postanowiłam tylko nie dać się sprowokować i zachować spokój. Ostatnio Weronika chodziła zła jak osa. Jeszcze nie tak dawno byłyśmy w świetnej komitywie. Teraz miałam wrażenie, że oddala się ode mnie. Po kilku minutach weszła do kuchni. W ręku trzymała mój stanik.

- Pożyczyłam go tylko na chwilę. Nie pobrudziłam. Zwracam - powiedziała oschle i położyła go na stole.

Późnym wieczorem zapukałam do jej pokoju. Odpowiedziała mi cisza. Pomimo tego weszłam.

- Pogadamy? - spytałam tak, jak kiedyś to robiłam.

- O czym? Nie mam ci nic do powiedzenia - usłyszałam.

- Może mi powiesz, o co chodzi z tym biustonoszem? - delikatnie zapytałam, żeby jej nie urazić.

- Mamo, daj spokój. Nie ma o czym gadać - odburknęła i odwróciła się plecami.

- Widzę, że się martwisz swoim małym biustem. Ale bądź pewna, że jeszcze urośnie. Mój też był taki malutki, a teraz jest całkiem spory... - pocieszałam ją.

- Ach tak? Mam więc czekać do czterdziestki? Wykluczone! Nie skorzystam z twojej rady. Planuję zrobić sobie operację plastyczną i już zbieram na to pieniądze! - mówiła podniesionym głosem, jakby chciała upewnić się w swoim postanowieniu.

- Dziewczyno, ty chyba oszalałaś! - stwierdziłam zdumiona.

- Wcale nie! To obciach być taką deską. Maciek tak twierdzi i... - urwała.

- Ach, więc dla przyjemności swojego chłopaka dasz się pociąć? - zdenerwowałam się nie na żarty.

- Dobrze ci gadać. Nie masz takich problemów! - moja córeczka zaczęła płakać. Gdy podeszłam, by ją przytulić, odepchnęła mnie. Wyszłam zdumiona, przerażona i nie wiedziałam co robić. Zadzwoniłam do mamy i podzieliłam się tą sensacyjną wiadomością.

- Pokaż jej zdjęcia modelek! Niech zobaczy, że można mieć jeszcze mniejszy biust i robić karierę - radziła. To zapewne nie wystarczy... Najwyraźniej Weronika zakochała się w wielbicielu dużych biustów. I uwierzyła, że ma potężny defekt. Moja dziewczynka zbiera pieniądze na operację! Jak mam jej to wybić z głowy?

Hanna G. z Zielonej Góry

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 12 (w sprzedaży od czwartku 24 marca br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne Zdjęcie: Archiwum Bauer, osoby na zdjęciu są modelami i nie mają nic wspólnego z opisywaną historią

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje