Reklama

Reklama

Mam się myć? Po co?

W dzieciństwie wpoiłam synowi zasady higieny i nie rozumiem dlaczego nagle o nich zapomniał. Zdarza mu się nawet nie myć zębów, kiedy wychodzi do szkoły. Wstydzę się za niego.

Daj rzeczy do prania - poprosiłam syna w piątek wieczorem.

- Nic nie mam - stwierdził.

- A to? - weszłam do jego pokoju i sięgnęłam do sterty ciuchów. Wyciągnęłam z niej aż szarą od potu koszulkę.

- Miałem ją na sobie tylko na piłce - oburzył się syn.

- I lepi się od brudu! - fuknęłam. - I śmierdzi. Kamil, nie jesteś już dzieckiem, musisz bardziej dbać o higienę. Zacząłeś dojrzewać i...

- Dobrze, dobrze - zamruczał syn i wrócił do komputera.

Westchnęłam ciężko, wkładając to wszystko do pralki. Zapach był odrzucający.

Reklama

- Porozmawiaj z nim ty - zażądałam od męża wieczorem. - Ja jakoś nie potrafię do niego trafić. Chłopak zaczął się pocić, kupiłam mu dezodorant,. ale on go w ogóle nie używa. Wiesz, że wieczorem zamiast się myć gra w coś na komórce, a woda tylko sobie leci?

- Nie przejmuj się tym tak. Wszyscy chłopcy przechodzą taki okres... Potem im mija. A jak już zaczynają się kręcić koło dziewczyn, to wręcz ich z łazienki wygonić nie można.

- Porozmawiaj z nim, proszę! - upierałam się.

Ale nie zauważyłam, żeby rozmowa męża przyniosła jakieś rezultaty. W dzieciństwie wpoiłam synowi zasady higieny i nie rozumiem dlaczego nagle o nich zapomniał. Zdarza mu się nawet nie myć zębów, kiedy wychodzi do szkoły. Wstydzę się za niego. Kocham Kamila, ale zupełnie go nie rozumiem. Nie wezmę przecież 12-latka i nie wsadzę do wanny na siłę.

Ostatnio do szkoły wezwała mnie wychowawczyni syna.

- Muszą państwo wpłynąć na Kamila. Chodzi o jego... higienę. Dziewczynki skarżą się, że nie chcą siedzieć koło niego w czasie lekcji, bo... brzydko pachnie.

Szybko przeprosiłam i pobiegłam do domu.  Wszystkie rzeczy syna wrzuciłam do łazienki, zamierzając je uprać. A jego samego zagoniłam do wanny tak jak stał. Odkręciłam wodę i wrzasnęłam:

- Myj te tłuste kudły! Natychmiast!

Potem zrobiło mi się głupio, kiedy zobaczyłam, że Kamil patrzy na mnie z niedowierzaniem i zaczyna się rozbierać, więc uciekłam.

Moja złość musiała syna przestraszyć, bo na kilka dni... podziałało. Niestety, po tygodniu przestał być już schludny i pachnący. A ja nie wiem, co zrobić. Naprawdę powinnam stać nad nim co wieczór? Przecież to absurd. 

Sabina Czeczot z Gryfina

Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy