Mamo, chcę się bawić i korzystać z życia

​Anitka, a ty dokąd? - spytałam moja 16-letnią córkę widząc, że zbiera się do wyjścia.

- Do Marty, na imprezę - odpowiedziała, malując rzęsy.

Reklama

- W środku tygodnia?

- Oj, mamo, nie marudź, wrócę przed północą...

- Nigdzie nie pójdziesz! Rozmawiałyśmy o tym - zezłościłam się, bo za nic miała moje słowa. - Wczoraj ci mówiłam, że możesz wychodzić na dłużej tylko w soboty. Kiedy były wakacje, to było co innego, ale zaczęła się szkoła. Musisz się uczyć. Nie możesz latać po imprezach jak latem.

- Mamo, rujnujesz mi życie! Kiedy mam korzystać z życia, na emeryturze? Tam pół klasy będzie! Dlaczego ty taka jesteś?

- Teraz jest czas na naukę, a nie na zabawy. Jeszcze zdążysz poimprezować.

Anita widząc, że jestem nieustępliwa, rozpłakała się i zamknęła w pokoju. Miałam nadzieję, że poboczy się i przestanie.

Następnego dnia pracowałam na drugą zmianę i kiedy wróciłam do domu, mojej córki nie było. Zostawiła w kuchni liścik, że się uczy u Tereski. Kiedy tam poszłam, okazało się, że mnie okłamała. Muzykę słychać było na całym podwórku. Ktoś Anicie widocznie powiedział, że idę, bo spotkałam ją na schodach.

- Co ty robisz, mamo - napadła na mnie. - Odbierasz nie jak przedszkolaka? Obciach mi robisz!

- Porozmawiamy w domu! - ani myślałam kłócić się z nią na podwórku.

Kiedy wróciłyśmy, powiedziałam Anicie, że ma szlaban. Bo poszła na imprezę, chociaż dobrze wiedziała, że jej nie pozwalam. I na dodatek kłamała, że się uczy.

Od tego momentu minęło kilka dni i córka nadal się do mnie nie odzywa. Siedzi w domu, ale nie uczy się, nie odrabia lekcji.

A ja sama nie wiem, co mam robić. Mój mąż pracuje za granicą i nie chcę go denerwować, bo co mi na odległość pomoże. Jak mam wytłumaczyć córce, że teraz ma się uczyć i to jest najważniejsze. Życie towarzyskie może poczekać. Ale ona na mnie nie słucha...

Honorata z Drawska Pomorskiego

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje