Reklama

Reklama

Mamo, to świetne miejsce na wakacje

– Super. Maciek zaprosił mnie do siebie na działkę. To znaczy jego rodzice.

Pojedziemy w sobotę. Wieczorem w niedzielę wrócimy - mój 14-latek nie potrafił ukryć ekscytacji. - Zgadzasz się, prawda?

Reklama

- No, nie wiem - odrzekłam zgodnie z prawdą. - Trochę mnie zaskoczyłeś. Muszę poznać szczegóły.

Maćka, przyjaciela mojego Wojtka, dobrze znałam. Chodzili razem do klasy. Często bywał u nas w domu. Bardzo go lubiłam. Jego rodzice wydawali się sympatyczni.

Bardzo ucieszyłam się z tej propozycji. Siedzenie w domu dało się synowi we znaki. Energia go roznosiła, bardzo mu brakowało i przyjaciół, i... świeżego powietrza.

- Będzie nam bardzo miło gościć Wojtusia - mama Maćka rozwiała moje wątpliwości, bo nie chciałam robić nikomu problemów.

Od razu też zastrzegła, że tam żadnych luksusów nie ma. Jej mąż odziedziczył kawałek ziemi niedaleko lasu kilkadziesiąt kilometrów za miastem i stary drewniany domek, który miał czasy świetności za sobą.

Zgodziłam się.

Syn był zachwycony po powrocie. Grali z Maćkiem w piłkę. Wieczorem był grill. Następnego dnia chodzili po lesie, zjedli obiad na świeżym powietrzu.

- Cudownie - z zachwytem oglądałam zdjęcia w komórce syna.

Domek rzeczywiście wymagał włożenia sporo pracy, nie było bieżącej wody, zamiast schodów były dechy. W środku też remoncik by się przydał. Ale najważniejsze, że syn wspaniale się bawił.

Kiedy jednak niedawno Wojtek obwieścił mi, że zamierzają tam jechać na wakacje i to bez rodziców Maćka, zamarłam.

- Kto się będzie tam wami opiekował? - spytałam niepewnie.

- Żartujesz? Przecież nie potrzebujemy, żeby ktoś nas niańczył - syn aż podniósł głos.

- Poza tym ileś kilometrów dalej mieszka jakiś kuzyn rodziców Maćka.

Jak się okazało chłopcy i jeszcze dwóch kolegów już wszystko ustalili. Jedzenie wezmą z domu. Poza tym będą jeździć na rowerach do sklepu. Tam są na pewno jakieś gotowe dania.

- Nie ma mowy - stwierdziłam kategorycznie.

- To co mam robić? Całe lato siedzieć w domu? - syn podniósł głos.

- Czego ty się boisz? - mąż, ku mojemu zdumieniu, stanął po stronie Wojtka. - Jakby coś się działo, to przecież niedaleko mieszka rodzina Maćka. Mają komórki. Możemy też do nich podjechać.

Ale oni mają dopiero 14 lat. Nie wiadomo, co im do głowy wpadnie, jak poczują wolność. Poza tym tam nie ma warunków do wypoczynku. Domek jest stary, bez żadnych wygód. Dzwoniłam do rodziców Maćka. Uważają, że chłopcy dadzą sobie radę.

No i teraz słyszę od syna, że niszczę mu jedyną możliwość wypoczynku w te wakacje. Przykro mi, bo chcę dla niego jak najlepiej. Może rzeczywiście pozwolić mu jechać tam na tydzień z kolegami?


Alicja z Końskich


***

#POMAGAMINTERIA

Fundacja Centaurus - największy w Europie azyl dla koni walczy o przetrwanie swoje oraz podopiecznych. Z powodu epidemii COVID z dotacji wycofują się kolejne upadające firmy i tracący pracę darczyńcy. Na to wszystko nakłada się susza, która spowodowała dwukrotny wzrost cen siana. Sytuacja jeszcze nigdy nie była tak dramatyczna. Organizacja walczy o swoje być albo nie być. Pomóż i ocal setki zwierząt od śmierci! Sprawdź szczegóły >>>


***Zobacz także***

Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje