Reklama

Reklama

Mamo, zabierz mnie stąd!

- Mamo, nie chcę już tu być - moja 11-letnia Beatka chlipała żałośnie do słuchawki. - Jest mi źle, przyjedźcie po mnie!

- Córeczko, nie podawaj się! Zobaczysz będzie lepiej - odpowiadałam z bolącym sercem.

Reklama

- Na pewno nie... - mówiła zrezygnowana.

Od początku miałam wątpliwości, kiedy po poprzednich wakacjach córka zapowiedziała, że za rok wybiera się na obóz harcerski. Mówiła o tym cały rok i zaraz po zakończeniu szkoły wsadziliśmy ją do autokaru i wyjechała razem z innymi małymi harcerkami. Ale już pierwszego dnia pogryzły ją mrówki, potem uznała, że wczesne wstawanie i poranna gimnastyka są nie dla niej.

- Mamo, jedzenie jest niedobre - narzekała. - W namiotach jest zimno, a jak pada deszcz wszystko jest wilgotne!

Dzwoniła codziennie i skarżyła się.

Na początku uważałam, że jej przejdzie i wciągnie się w obozowe życie. Ale mijały kolejne dni, a ja wciąż słyszałam to samo i zaczęłam mieć wątpliwości.

- Jakoś to przeżyje. Żadna krzywda jej się nie dzieje. Nie ma powodu, żeby stawać na głowie, by ją zabrać - stwierdził mąż.

Jednak ostateczną decyzję pozostawił mnie. A ja nie wiem, co robić. Szkoda mi mojego dziecka. Nawet jeśli za jakiś czas będzie miała miłe wspomnienia, to teraz jest nieszczęśliwa. A może powinna mieć szansę na poradzenie sobie z tą sytuacją?

Małgorzata K. z Łomży

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 31 (w sprzedaży od czwartku 4 sierpnia br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Zdjęcie: Marek Skorupski/Forum, osoby na zdjęciu są modelami i nie mają nic wspólnego z opisywaną historią.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje