Reklama

Reklama

Mamusina córeczka

Odprowadziłam moją 10-letnię Emilkę na urodziny do koleżanki z klasy. Przywitałam się z rodzicami jubilatki i jak inni rodzice zamierzałam wyjść.

- Mamusiu, zostań - prosiła córka.

Reklama

Na nic się zdały moje tłumaczenia i zachęta gospodarzy, by została sama. Sytuacja zrobiła się niezręczna. Pani domu taktownie zaproponowała mi filiżankę kawy. Gdy ją dopijałam, Emilka bawiła już się z innymi koleżankami, a ja mogłam się dyskretnie wymknąć.

Później oczywiście nie obyło się bez wymówek.

- Dlaczego sobie poszłaś? - pytała.

I tak z nią jest od małego. Emilka najchętniej nie rozstawałaby się ze mną. Jest już dużą dziewczynką, a mocno trzyma się mojej spódnicy.

- Może wyszłabyś na podwórko, na pewno zaraz przyjdą tam twoje koleżanki - zachęcam ją.

- Wiesz mamusiu, wolę być z tobą, może pójdziemy do parku albo upieczemy babkę na niedzielę - odpowiada moja córeczka.

Miło mi to słyszeć, ale wolałabym, aby częściej przebywała ze swoimi  rówieśnikami.  Kiedyś, gdy Emilka była mała, nie spuszczałam z niej oczu, ale teraz już jest dużą dziewczynką i nie chcę być jej jedynym towarzystwem.

- Nie możesz jej tak ulegać - złości się mąż. - Jak nie chce iść na podwórko, to niech siedzi w domu.

Dla mnie nie jest to takie proste. Niepokoi mnie zachowanie córki. Pozornie wszystko jest w porządku. Emilka rozumie, że musimy się rozstać, kiedy idzie do szkoły. Ale już na zakupy, musimy iść razem.

- Przecież koleżanki dobrze ci doradzą? Lepiej znają się na waszych dziewczyńskich drobiazgach - podpowiadam.

- Ale ja wolę z... tobą - niezmiennie odpowiada.

Mało tego, kiedy jesteśmy z wizytą nie odstępuje mnie na krok. Teraz zbliżają się wakacje i pora je zaplanować.

- Emilko, może pojechałabyś na kolonie? - spytałam z nadzieją.

- Kiedy ja wolę z wami na wczasy, a później do cioci na wieś - ma gotową odpowiedź.

Jej starszy brat, Paweł, ma 15 lat i ciągle się z niej naśmiewa:

- Mamusina córeczka, co z ciebie wyrośnie? Jakaś niedorajda.

- No i dobrze, nie twoja sprawa - odpowiada Emilka i za nic ma jego przytyki.

- Musisz przeciąć tę pępowinę i nie ciągnąć jej wszędzie ze sobą - utyskuje mąż.

Chciałabym to zrobić, ale prawdę mówiąc, nie wiem jak. Nie chcę jej tak radykalnie odtrącać. Więc co robić?

  Joanna M. z Koszalina

 

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 24 (w sprzedaży od czwartku 14 czerwca br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Zdjęcie: 123RF/Picsel, osoby na zdjęciu są modelami i nie mają nic wspólnego z opisywaną historią.

 

 

 


Chwila dla Ciebie

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: rodzina | program | wychowanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje