Mąż faworyzuje córkę!

- Paweł posprzątaj, Paweł zrób to, zrób tamto... - mąż kategorycznym tonem nakazuje synowi.

Nasz 10-latek posłusznie zbiera zabawki, które przed chwilą porozrzucała jego siostra.

Reklama

- Tato, znowu ja. Dlaczego? - spytał.

Tylko tyle. Już nawet mocniej nie protestuje. Wie, że musi zrobić to, co polecił mu ojciec.

Kinga (6 l.) w tym czasie z triumfującą miną siedzi na kanapie.

Paweł, prawie ze łzami w oczach układa do pudła jej lalki. Jednocześnie rzuca jej pełne złości spojrzenia.

- Powinni sprzątać każde po sobie albo razem - próbuję tłumaczyć mężowi.

- Kinga jest dziewczynką. Jeszcze się w życiu napracuje. Trzeba ją teraz porozpieszczać. A chłopak musi być krótko trzymany. Już robi się krnąbrny. A co będzie za kilka lat? - kwituje mąż. I dodaje, że u niego w domu z ojcem nie było żadnej dyskusji. - Poznałem siłę ojcowskiego pasa. Niech Paweł się cieszy, że jeszcze nie oberwał.

Jestem zła na męża, nie zgadzam się z nim. Głowa mnie boli od zastanawiania się, jak do niego przemówić, by sprawiedliwie odnosił się do dzieci, nie wyróżniał żadnego z nich i nie był zbyt surowy...

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj.

Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 29 (w sprzedaży od czwartku - 22 lipca br.) i na stronie www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje