Reklama

Reklama

Mąż jedzie do sanatorium

Pracujemy już ponad 20 lat, ale ani ja, ani mąż nigdy nie byliśmy w sanatorium. Nasi znajomi korzystali z tej możliwości. Jedni byli zadowoleni, inni narzekali...


W końcu i my swoje już przechorowaliśmy, uznaliśmy, że czas złożyć wnioski. Poszczęściło się mężowi. Dostał powiadomienie. Jedzie za miesiąc. Ucieszyliśmy się. Kiedy powiedziałam o tym koleżankom w pracy, zaczęły się podśmiewać, czy nie boję się puścić go samego. Jedna przez drugą zaczęły opowiadać, jak mężowie zdradzają, że co druga kuracjuszka to zawodowa podrywaczka... Tyle się nasłuchałam od nich o sanatoryjnym życiu, o tych wieczorkach, romansach, że już nie wiem, co o tym sądzić. Mąż mnie zbywa, że wymyślam, a ja zaczęłam się poważnie niepokoić...

Reklama

Joanna, 52 lat


 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje