Reklama

Reklama

Mąż zabrania mi pomagać sąsiadce

​ Mamy z mężem działkę. Gdy tylko pozwala nam czas i sprzyja pogoda, od razu tam jedziemy. To takie nasze zacisze, z dala od zgiełku i spalin.

Niestety, od pewnego czasu z powodu działki kłócimy się z mężem. A konkretnie - przez sąsiadkę, której działka graniczy z naszą. Z panią Alą bardzo się polubiłyśmy. Jesteśmy w podobnym wieku, szybko znalazłyśmy wspólny język. Pani Ala przy okazji zaczęła mnie też prosić o pomoc. A to żebyśmy wspólnie coś u niej w ogródku przestawiły, albo żebym z pobliskiego sklepu pomogła jej przynieść zakupy. Z chęcią to robiłam. Pani Ala też mi nie raz i nie dwa pomogła, gdy tylko widziała, że tego  potrzebuję.

Niestety, mojemu mężowi to nie w smak, że tak sobie pomagamy - a zwłaszcza ja pani Ali. Mąż ciągle mi powtarza, że działkę mamy od tego, by na niej odpoczywać, a nie usługiwać komuś i być na każde jego wezwanie. Nie wierzę własnym uszom! Pomóc komuś parę razy, to od razu ma być jakieś usługiwanie? I jeszcze na każde wezwanie? Przecież to zwykła sąsiedzka przysługa. Najgorsze, że z mężem nijak o tym porozmawiać się nie da, bo gdy tylko zaczynam, to on od razu jest wściekły. O co mu chodzi? Może dla świętego spokoju powinnam przestać pomagać pani Ali, ale bardzo ją lubię. Co robić?  

Michasia, 54 lata

 


 


Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: sąsiedzi | działka | problem

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje