Mąż znęca się nade mną, a ja boję się od niego odejść.

Jestem zrozpaczona, bo mam wrażenie, że znalazłam się w sytuacji bez wyjścia.

Chodzi o Jacka, mojego męża. Mówi, że wszystko, co robi, robi dla mnie, dla mojego dobra. A w rzeczywistości traktuje mnie jak niewolnicę. On o wszystkim decyduje, co mam robić i kiedy. Ja nie pracuję, utrzymuje nas mąż. To on tak zarządził, że miejsce żony jest w domu, przy mężu i dzieciach. Jacek zabrania mi umawiać się z koleżankami, wychodzić gdzieś bez niego. Całe dnie siedzę więc w domu, sprzątam, gotuję.

Reklama

Nasze dzieci są już odchowane, więc mam więcej wolnego czasu niż kiedyś. Ale boję się z kimś umówić, by mąż się nie dowiedział. Tym bardziej, że jest taksówkarzem, w ciągu dnia wpada do domu. Oczywiście po to, by mnie kontrolować. Zresztą, sprawdza mnie na każdym kroku, przegląda np. mój telefon komórkowy. Mówi, że skoro rachunki są opłacane z jego pieniędzy, to ma prawo wiedzieć, z kim rozmawiam. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że mąż zmusza mnie do współżycia. A że udowodnił mi już, że potrafi mieć ciężką rękę, więc się nie buntuję, robię wszystko pod jego dyktando. Kiedyś nawet próbowałam się bronić, mówiłam, że jeśli się nie zmieni, to od niego odejdę. Ale wtedy, nie dość, że mnie bił, to jeszcze powtarzał, żebym nawet nie myślała o odejściu, bo i tak mnie znajdzie. A poza tym, Jacek stale powtarza, że bez niego sobie nie poradzę, że zginę, że jestem do niczego i nic nie potrafię. I pewnie tak by było, bo przecież nigdy nie pracowałam.

Kto i gdzie mnie zatrudni, z czego będę żyć? Sama już nie wiem, co robić. Mimo że Jacek tak mną pomiata, ja nadal go kocham, wierzę, że się zmieni. I nawet nie bardzo mam komu się pożalić, bo przy ludziach Jacek zmienia się nie do poznania. Gdy wychodzimy gdzieś razem, jest miły, szarmancki, i to nie tylko dla innych kobiet, ale i dla mnie. Nikt by nie uwierzył, gdybym opowiedziała, jak wygląda moje z nim życie. Tylko że to życie staje się dla mnie coraz bardziej nie do zniesienia. Ale czy mimo wszystko mam się na to godzić, czy jednak odejść od męża? 

Maria, 45 lat


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje