Mężczyźni nie lubią silnych kobiet?

Nawet mama mi mówiła, żebym się nie wiązała ze Zdzisiem. Bo ja taka energiczna, zawsze mam swoje zdanie, a on – potulny jak baranek, nie pytany się nie odzywa.

Nawet to, że jest dobrym człowiekiem, może się okazać niewystarczającym argumentem... Ale za niego wyszłam, byłam zakochana. Oboje pracowaliśmy, mieliśmy dzieci, zajmowaliśmy się bieżącym życiem.

Reklama

Fakt, że to ja dowodziłam, zajmowałam się nawet tzw. męskimi sprawami, jak remont itp. Zdzisio zawsze mnie słuchał i nigdy nie zawiódł, jak o coś poprosiłam. Tylko nic nie robił z własnej inicjatywy. Z czasem zaczęło mnie to wkurzać.

Koleżanki pytały, jak wytrzymuję z takim ciamajdą. Czasem w nerwach mówiłam do Zdzisia, żeby chociaż czasem na mnie krzyknął, zaprotestował. A on tylko patrzył ze zdumieniem i pytał, dlaczego ma to robić. I tak przeżyliśmy ze sobą ponad 30 lat.

Dziś dzieci na swoim, a my przed emeryturą. Zdzisio jeszcze bardziej spotulniał, co jest wkurzające. W zeszłym roku byłam na weselu córki koleżanki. Była z mężem, którego wcześniej nie znałam. Całkowite zaprzeczenie mojego Zdzisia... Ale nie, nic z tych rzeczy.

Dopiero jak byłam w sanatorium, poznałam mężczyznę, który też był takim anty-Zdzisiem. Spodobałam mu się, nie ukrywał. Od tamtej pory wciąż do mnie wydzwania, zaprasza na spotkanie. A ja z jednej strony odganiam go jak natrętną muchę, ale z drugiej, czuję, że mi się podoba. I nie wiem, czy ciągnąć tę znajomość...

Jadwiga (57 l.)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje