Mój mąż jest bardzo przygnębiony

​Z Pawłem (40 l.) jesteśmy prawie 15 lat, w tym 6 lat w związku małżeńskim.

Mamy 3-letniego synka - Maciusia. Nasze słoneczko chowa się zdrowo i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie problemy męża w pracy.

Reklama

- Kamilko - zwrócił się do mnie dwa miesiące temu - dzisiaj szef powiedział mi, że chcą mnie zwolnić. Nie wiem, jak ja to przeżyję.

To była wiadomość jak grom z jasnego nieba. Choć ja dobrze zarabiam, szczerze się tym przejęłam, bo praca to całe życie męża.

- Może nie będzie tak strasznie - pocieszałam...

- Na cuda nie ma co liczyć - odpowiedział. Zawsze udawał "twardziela", ale wtedy po raz pierwszy w jego oczach zauważyłam łzy. - Dzisiaj zwolnili Roberta, wiesz, tego co pracował u nas od zawsze. Ze mną też nie będą się cackać.

Mąż miał rację. Kilka dni później przyniósł do domu wypowiedzenie. 

- Proszę, oto nagroda za moją ciężką pracę - tylko tyle zdołał z siebie wykrztusić, kiedy na stole kładł wypowiedzenie umowy. Potem usiadł i zaczął płakać.

Z dnia na dzień było z nim coraz gorzej...

Paweł to demonem pracy. Oddawał się jej bez reszty. Raptem to wszystko mu zabrano. 

Teraz całymi dniami siedzi przed telewizorem, albo leży na łóżku i patrzy w sufit. 

- Nie potrzebuje żadnej pomocy, tylko spokoju - nerwowo odpowiada na moje pytania. 

Przypadkowo podsłuchałam, że rozmawia sam ze sobą. 

- Po co mi to było? Dlaczego ja? I co ja teraz zrobię? Po co to żyć? - zadawał sobie pytania. Potem zaś złorzeczył na wszystkich z kierownictwa firmy.

Widzę, że cierpi, że jest wewnętrznie rozbity, ale ze mną nie chce o tym mówić.

- Najlepsze lata mam już za sobą - powiedział mi w czasie obiadu. - Nie mam żadnych planów, żyję dniem dzisiejszym. Nie obchodzi mnie, co będzie jutro. A może to jutro już nie nadejdzie?!

Wystraszyłam się nie na żarty. Boję się, że mąż ma myśli samobójcze...

Kamila Jurkiewicz (38 l.) ze Szczecinka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje