Mój syn ma problemy w szkole

Niepokoi mnie takie godzenie się mojego dziecka z sytuacją. Nie chcę, żeby podobnie zachowywał się w życiu dorosłym

Co tam słychać w szkole? – często pytam mojego 14-letniego syna, Wojtka.

Reklama

– Obleci... – zwykle zdawkowo odpowiada. Mój syn taki już jest – spokojny, łagodny, ale i skryty. Niewiele mówi o szkole i kolegach. Chodziłam na zebrania klasowe. Stopnie Wojtka uspokajały mnie i wydawało mi się, że wszystko jest w porządku.

Niestety, niedawno nakryłam syna na wagarach. Ot, po prostu niespodziewanie wróciłam do domu. Nawet nie próbował kręcić. – Nie poszedłem do szkoły, bo taki jeden z klasy się mnie czepia... – usłyszałam. I tyle. Nie chciał powiedzieć, kto, dlaczego…

Zadzwoniłam do wychowawczyni. Nie wiedziała, o co chodzi. Sugerowała, że taka wymówka przyszła mu do głowy tak na poczekaniu. – Dobrze, poobserwuję klasę – powiedziała na koniec. Ale ja działałam na własną rękę.

Pomógł mi przypadek. Spotkałam córkę sąsiadki, która chodzi z Wojtkiem do jednej klasy. „Może ona mi powie, co się tam dzieje?” – olśniło mnie. Spytałam wprost, kto się w klasie „czepia” Wojtka. Karolina na początku próbowała mnie zbyć. Nie odpuściłam.

– No, była afera – usłyszałam w końcu. – Zginął smartfon Agaty. Maciek, jej chłopak, od razu kazał przeszukać plecak Wojtka. Chłopaki wyrzucili z niego wszystko i wtedy wypadła jej komórka. Agata nazwała Wojtka złodziejem. A Wojtek, proszę pani nic! Spakował rzeczy i tyle. Przecież oni mu to podrzucili... –

Ale dlaczego? O co chodzi? – spytałam poruszona. – Bo Maciek czepia się Wojtka od kiedy ten nie dał mu spisać pracy domowej. A nie dał bo był wyzywany przez niego od kujonów. Szkoda mi pani syna, bo ta Agata rozpowiada, że to złodziej – mówiła jednym tchem Karolina. Zaparło mi dech ze złości. – Już ja z nim pogadam... – syknęłam. – Tylko niech pani nikomu nie mówi, że wie to ode mnie – prosiła przestraszona.

Nie mogłam tego tak zostawić, to oczywiste. Ale najpierw postanowiłam porozmawiać z synem. – Mamo, daj spokój – usłyszałam, kiedy zapowiedziałam, że pójdę do szkoły. – Te głupki przestaną się kiedyś czepiać. Przecież wiedzą, że nie ukradłem tej komórki. Po co do tego wracać? Dopiero narobisz mi tyłów, jak się wtrącisz. Będą się mścili...

– Ktoś podrzucił ci coś do plecaka. ktoś wyzwał cię od złodziei, a ty nic? Dlaczego się nie bronisz? Nie wyjaśniasz tego? – nie mogłam zrozumieć bierności syna. – To nic nie da. Będzie jeszcze gorzej. Nie idź... – prosił.

– Zachowuje się jak nie mój syn! Musi nauczyć się walczyć o swoje! – krzyczał, znany z porywczości mąż, kiedy mu wszystko opowiedziałam. Zapowiedział, że zrobi z tego w szkole aferę.

Ale czy to dobra droga? Przecież Wojtek będzie z tymi chłopakami na co dzień. Jestem pewna, że nie przestaną mu dokuczać i uznają za donosiciela. Co więc robić, by syn chciał się bronić?

Paulina B. Z Włocławka

Wasze opinie

@ Rozmowa z synem nic nie da. Radziłabym porozmawiać o tym z wychowawczynią albo nawet z dyrektorem. Wtedy zrobi się z tego większa afera. Bo przecież nikt nie może robić z drugiej osoby złodzieja, podrzucając mu czyjeś rzeczy. Tamten chłopak powinien przeprosić i zrozumieć, że to był głupi pomysł. ~K

@ To trudna sprawa. Z jednej strony nie można tego tak zostawić, z drugiej, jeśli się coś powie, to można pogorszyć sprawę. Dlaczego? Dlatego, że jedyne na co stać nauczycieli to pogadanka, która po dzieciakach spływa, jak woda po kaczce. Kiedyś mojej kuzynce dokuczał chłopak z klasy i wyzywał ją od małp. Ostro sobie z nim pogadałam i miałam gdzieś, że to podstawówka. Potem był już spokój. ~A.

@ O tym co się stało porozmawiałabym z nauczycielami, a syna nastawiłabym na przyszłość. Powinien szybko reagować, kiedy jest niesłusznie oskarżany. Zapewnij go, że gdy będzie trzeba, staniesz po jego stronie, że w was, rodzicach, będzie miał sojuszników. Syn nie może pozwolić, aby przezwisko złodziej do niego przylgnęło, zwłaszcza, że nie jest to prawda. ~Matka

@ Wojtek ma problem w szkole, to fakt, ale myślę, że wy jako rodzice, źle reagujecie. Jak można było powiedzieć – to chyba nie mój syn? Myślę, że Wojtek jest zahukany, boi się nie tylko ojca, ale i silnych w gębie i rękach kolegach. A wy zamiast mu pomóc, to wymówkami, jaki jest nieporadny, wpędzacie go w jeszcze większe poczucie winy. Dodajcie mu otuchy, powiedzcie, że jest porządnym dzieciakiem. A ojciec powinien wziąć na stronę tego złego Maćka i powiedzieć mu co nieco do słuchu... ~Katarzyna

@ Spróbuj na razie udobruchać męża. Poproś, żeby nie robił afery. Może to przycichnie i wszyscy zapomną. Jątrzenie problemu tylko pogorszy sprawę... ~Mama

Dowiedz się więcej na temat: Nie | Dlaczego nie! | problemy | mama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje