Reklama

Reklama

Muszę być modelką! Muszę!

Liczyło się dla niej tylko odchudzanie, mierzenie, ważenie, oglądanie pokazów mody. Nauka poszła w kąt. Pilnie uczyła się tylko angielskiego, zrobiła sobie album ze zdjęciami, zgłaszała na castingi. Po jednym z nich wróciła zrozpaczona.

Kiedy moja piętnastolatka oznajmiła, że nie będzie jadła batonów ani chipsów, ucieszyłam się.

Reklama

- Kasiu, super - pochwaliłam ją. - Będziesz zdrowa jak ryba.

Ale córka nie o tym myślała.

- Mamo, jakie zdrowie, jaka rybka... Ja jestem po prostu za gruba - skrzywiła się.

- Dziecko, co ty wygadujesz? 169 cm wzrostu i 53 kg wagi. Co ci się nie podoba!? - zdziwiłam się. - Niejedna dziewczyna mogłaby ci pozazdrościć.

- Niejedna może, ale na pewno nie modelka - mruknęła.
- Bo ja chcę zostać modelką.

"Dziewczęce fanaberie! Przejdzie jej" -  pomyślałam. Niestety, bardzo się myliłam.

Córka cały pokój wykleiła plakatami modelek. Przy łóżku postawiła sobie wagę. I zwariowała na punkcie jedzenia. Na śniadanie - liść sałaty i jajko na twardo, obiad - kawałek gotowanego indyka i pomidor, kolacja: jabłko lub chrupkie pieczywo. Tylko tyle! Choć uparcie szykowałam jej kanapki do szkoły, podsuwałam pod nos pachnący obiad, jej ulubione spaghetti...

- Daj mi spokój - złościła się, niczego nie tykając. Zaczęłam się martwić, bo schudła.

- Wygłodzi się i zacznie jeść - pocieszał mnie mąż. - Zobaczysz na imieninach babci.

Kasia jednak na nie nie poszła. I nie obchodziło jej to, że babcia się obraziła. Liczyło się dla niej tylko odchudzanie, mierzenie, ważenie, oglądanie pokazów mody. Nauka poszła w kąt. Pilnie uczyła się tylko angielskiego, zrobiła sobie album ze zdjęciami, zgłaszała na castingi. Po jednym z nich wróciła zrozpaczona.

- Powiedzieli, że jestem za gruba na modelkę  - płakała.

Popadła w jakąś apatię. Do szkoły chodziła, ale potem nie ruszała się z domu.

Poprosiłam o pomoc  psychologa szkolnego. Nie wiem, o czym pani psycholog z Kasią rozmawiała, ale córka zaczęła "zabierać"  kanapki do szkoły... Niestety, po tygodniu znalazłam je w plecaku.

- To już przesada! - rozzłościłam się, a Kasia... rozpłakała.

- Czepiasz się, a ja chcę tylko spełnić swoje marzenie. Chcę być modelką, jeździć po świecie!

- Jak chcesz zwiedzać świat, ucz się języków, dobrze się odżywiaj, studiuj geografię - próbowałam jej jednym tchem coś doradzić, póki mnie słuchała.

Milczała i kiwała głową. Ale czułam, że nic do niej nie dociera. Nie mam pojęcia, jak do niej dotrzeć. Jak jej wytłumaczyć, że nie musi zostać modelką, aby być szczęśliwym człowiekiem? Co zrobić, żeby uwierzyła, że jest śliczną, zgrabną nastolatką? 


Aleksandra T. z Poznania


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje