Reklama

Reklama

Na miłość trzeba zasłużyć...

W młodości byłam bardzo atrakcyjna. Miałam wielu adoratorów. Przyszłego męża poznałam na balu maturalnym. Po trzech latach zostaliśmy małżeństwem.

Przez wiele lat podkreślał, że lepiej nie mógł trafić. Bo jestem taka piękna... Imponowało mu też, że mam rodzinę w USA, co często podkreślał w towarzystwie.

Reklama

Przez całe życie wyjazd tam był jego marzeniem. Ale do niego nie doszło, bo mój wujek zmarł, a  pozostali krewni nie bardzo kwapili się, by go zaprosić. Doczekaliśmy się trójki dzieci, które są już dorosłe. Mieszkamy sami, zostało mi niewiele do emerytury, zaczęły się choroby...

Od pewnego czasu mąż zaczął narzekać. Mówi, że nie dbam o siebie, kobiety w moim wieku są takie aktywne, a ja się zaniedbuję. Mówiłam mu, że nie jestem aktorką, żeby robić sobie jakieś operacje albo odsysanie tłuszczu... A on dalej swoje. Zaczęłam się niepokoić, że może on ma kogoś na boku albo chce mnie zostawić. A przecież na stare lata we dwoje zawsze jest raźniej...

Niedawno zasugerował mi, że może powinnam się zapisać na jakieś wczasy odchudzające. Z jednej strony to mnie denerwuje, bo jak to zrobię, to on wymyśli coś innego. Ale też ludzie nie są ze sobą pod jakimiś warunkami, tylko dlatego, że się kochają.

Czy mam zrobić tak, jak on sobie wymyślił?

Alicja (63 l.)


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje