Reklama

Reklama

Nadal jesteś dla mnie ważna

Dotychczas nie miałam większych problemów z córką.

Kasia (dziś 14 l.) Była grzecznym dzieckiem. Sporo razem przeszłyśmy. Sześć lat temu Karol - jej tata, a mój mąż, wyjechał do Anglii.

- Zarobię na remont domu i przyjadę - zapewniał. Jedna już do nas nie wrócił. Wyjechał z jakąś kobietą, a po roku zażądał rozwodu. O córce zapomniał. Byłam rozżalona na cały świat, ale trzymałam się, dla Kasi. Cały czas pytała:

- Dlaczego tata nas nie chce?

Wiedziałam, jak bardzo ją zranił.Nie brałam w biurze nadgodzin, żeby mieć dla niej jak najwięcej czasu, a w weekendy jeździłyśmy za miasto. Powoli łagodniały jej ból i tęsknota za ojcem. Kasia dorastała. Miała przyjaciółkę, kilka koleżanek, wspólne z nimi tajemnice. Już nie spędzałyśmy razem tak wiele czasu, co kiedyś. Cóż, taka jest kolej rzeczy.

Reklama

- Spotykasz się kimś? - podpytywała moja mama.

- Nie mam czasu - tłumaczyłam. - Zresztą jest Kasia...

- Ani się obejrzysz, a wyfrunie z domu i zostaniesz sama - przestrzegała.

Nie myślałam o tym, dopóki rok temu nie pojawił się w mojej pracy Jacek, nowy kolega. Zaprosił mnie na kawę. Kilka dni później był długi spacer. Potem kolejny.

- Pasujemy do siebie - stwierdził Jacek.

- No tak, ty rozwodnik, ja rozwódka - śmiałam się.

Wreszcie zaprosiłam go na sobotni obiad. Uprzedziłam Kasię. Wytłumaczyłam, że to bliski mi znajomy.

Córka podczas wizyty Jacka była oschła, bacznie mu się przyglądała.

- Znajomy? A wpatrzony w ciebie jak jakiś cielak - ironizowała po jego wyjściu.

- No wiesz, czasem i w matkach ktoś się może zakochać - próbowałam  rozładować sytuację. Kasia tylko prychnęła. Tydzień później Jacek wieczorem wpadł na ciasto. Córka ledwie się przywitała i zamknęła w swoim pokoju.

- Nie przejmuj się, kiedyś ją obłaskawimy - powiedział na luzie Jacek, ale wiem, że poczuł się nieswojo.

- Sztywniak i głupek - usłyszałam od córki, kiedy zostałyśmy same.

- Nawet nie chcesz go poznać - powiedziałam. - A to wartościowy, sympatyczny człowiek.

- Mamo, wyjdź, nie mogę tego słuchać! - wrzasnęła.

- Ona jest po prostu o ciebie zazdrosna - stwierdziła moja siostra. - Czasem dzieciaki tak mają. I wszystko jedno, czy to będzie Jacek czy Piotrek. Wróg i już. Pogadaj z nią spokojnie.

Czekałam na dogodny moment. Gdy po kilku dniach wybrałyśmy się na zakupy i obie byłyśmy w doskonałych humorach, wspomniałam, że byłam z Jackiem na kawie. Kasia od razu się naburmuszyła.

- Dlaczego tak go nie lubisz? - spytałam.

- Kawa, kino, spacer, a niedługo obcy facet wtryni się nam do domu - warknęła.

- Co ty wygadujesz? Nie wiadomo, jak się ułoży, ale chyba nie muszę do końca życia być skazana na samotność... - powiedziałam.

- Jednego już miałaś. I jak się skończyło? - syknęła.

Córka stała się nieznośna. Wypytuje, co robię po pracy. A jak tylko dowie się, że byłam z Jackiem, zamyka się w pokoju. Kiedy tam wchodzę, każe mi się wynosić. Przecież nie będę kłamać i oszukiwać, że się z nim nie spotykam. Nie wiem, co z tej znajomości wyniknie. Jeżeli przyjdzie mi wybrać: Jacek czy córka, wiadomo kogo wybiorę. Mimo, że Jacek staje mi się coraz bliższy. Jak opanować sytuację? Jak wytłumaczyć Kasi, że nic złego nie robię. Co zrobić, by zaakceptowała mężczyznę, na którym mi zależy?

Halina C. z Białegostoku

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 19 (w sprzedaży od 8 maja 2014 r.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama