Reklama

Reklama

Nadopiekuńcza matka – to dobrze czy źle?

Mam córkę jedynaczkę, która urodziła się, gdy byłam już po trzydziestce. Bardzo jestem z nią związana.

Małżeństwo mi się nie udało, mąż mnie zostawił.

Starałam się zastąpić jej oboje rodziców, uchronić przed życiowymi kłopotami. Ona dzieliła się ze mną swoimi troskami, zawsze się radziła, czy to w sprawie szkoły, czy pracy. Zawsze mnie słuchała, gdy mówiłam, że ten czy tamten chłopak jest mało wartościowy i będzie z nim miała tylko problemy...

Córka ma prawie 30 lat, mieszkamy razem. Niedawno odwiedziła mnie moja dawna przyjaciółka. Była u nas trzy dni. I na pożegnanie mi powiedziała, że krzywdzę swoją córkę! Obserwowała nas i zauważyła, że ona jest całkiem ode mnie uzależniona. A przecież jest dorosła, powinna mieć swoje życie. Znaleźć męża, mieć rodzinę, zamieszkać osobno...

Reklama

Zastanawiam się, czy ma rację. Czy powinnam żyć jak do tej pory... Ale ja przecież tak bardzo kocham córkę, ma tylko mnie.

Ewa (63 l.)



Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje