Reklama

Reklama

Nic nie robisz, tylko się stroisz!

Nie chcę się wtrącać, ale ta pani Maja to się znowu włóczyła po butikach w tej nowej galerii i przeglądała w witrynach – zaczepiła mnie w windzie sąsiadka.

- To na pewno była ona? Zabroniłam jej!

Pani Wiesia pokiwała współczująco głową:

- A która nastolatka matki słucha? - pani Wiesia pokiwała głową. - Niech pani dziecka przypilnuje, niech się uczy, a nie po galerii lata.

Kiedy weszłam do domu, mojej 16-letniej córki nie było. Zajrzałam do jej pokoju. Jak zwykle: szafa otwarta na oścież, ciuchy porozrzucane wszędzie, na łóżku, na biurku, na podłodze. Powstrzymałam się, żeby tego wszystkiego nie podnieść. Jednak ustaliliśmy z mężem, że tylko wymagając od córki sprzątania i nie robiąc za nią niczego, możemy osiągnąć jakiś efekt. Póki co nie udało nam się nic uzyskać. Kuchnia też wyglądała jak pobojowisko. Córka nawet nie wstawiła naczyń do zlewu ani nie starła stołu, na który coś się wylało.

Reklama

Kiedy wróciła, poszłam za nią do jej pokoju.

- Maju - powiedziałam. - Stół w kuchni brudny, podłoga też. Nawet nie miałam gdzie zakupów postawić. A twój pokój wygląda, jakby wybuchła w nim bomba! Co ty sobie wyobrażasz? 

- Oj, nie bądź nudna, mamo. Czy ja się urodziłam na sprzątaczkę? - poprawiła sobie włosy, przeglądając się w małym lusterku.

- Na księżniczkę, którą wszyscy będą obsługiwać też nie!  - straciłam zimną krew. - Umawialiśmy się, że będziesz sprzątać po sobie!

- E tam. Szkoda czasu na takie rzeczy, zresztą na naukę też. No może angielski mi się przyda. Mamo - ożywiła się - ubrałam się dziś modnie i wiesz, ile osób mi się przyglądało, gdy byłam w galerii? Wyglądałam jak modelka!

- Majka! Aby zdobyć zawód, musisz skończyć szkołę. A ty co? Nic nie robisz, tylko się stroisz!

Roześmiała się:

-  I co? Będę ledwo wiązać koniec z końcem tak jak wy z tatą? Ani mi się śni! A jak będę ładna i zadbana, bo może poznam jakiegoś bogatego faceta...

- Milcz! - krzyknęłam i wyszłam z pokoju. Nie mogłam patrzeć na to, jak moja córka rozciągnęła się na łóżku, by... odpocząć. Aż trzęsłam się ze złości. To my staramy się zapewnić jej wszystko, by się uczyła. Nie brakuje jej niczego, a ona odwdzięcza się nam takim lenistwem, brakiem zrozumienia, wręcz pogardą. I nie chce dać nic od siebie.

Nie wiem, co robić. Odebrać jej wszystkie ciuchy i kosmetyki? Wolałabym do niej trafić po dobroci. Tylko jak? Dlaczego Maja nie widzi, że strojenie się daje efekt tylko na chwilę? Że trzeba się uczyć, by coś w życiu osiągnąć? Że nie można być takim leniwym i czekać, by ktoś inny zrobił wszystko za ciebie? W jaki sposób do niej trafić, by to wszystko pojęła?

Sylwia Krawczyk z Białegostoku

Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy