Reklama

Reklama

Nic, tylko seriale

​ - Malwinko! - zawołałam moją 13-letnią córkę. - Pomóż mi w kuchni!

- Nie mogę! - usłyszałam.

- A co robisz? - krzyczałam.

- Oglądam serial! - odkrzyknęła ze swojego pokoju.

- Jestem w ważnej chwili...

- A lekcje odrobiłaś?

- Potem, nie przeszkadzaj - odburknęła.

- To znaczy kiedy? -  stanęłam w drzwiach.

- No jak się skończą "Pamiętniki wampirów’ - odparła nie odrywając wzroku od ekranu.

- Znowu te głupoty... - westchnęłam i wyszłam.

Po kolacji powiedziałam do męża, że niepokoję się o Malwinkę.

- Gdzie ona teraz jest? - spytał.

Reklama

- A siedzi w pokoju i już 2 godziny ogląda film za filmem - odpowiedziałam zdegustowana.

- Nie czepiaj się dzieciaka. Stopnie ma w porządku. Musi mieć jakąś rozrywkę - machnął ręką.

Nie byłam zadowolona, że Robert tak zbagatelizował moje obawy. Pomyślałam jednak, że może rzeczywiście przesadzam. Ale postanowiłam poświęcić córce więcej czasu. Kolejne dwa tygodnie spędziłam na wymyślaniu, co mogłybyśmy robić razem. Wyciągnęłam ją do kina, ale musiałyśmy szybko wracać, bo leciał w telewizji następny odcinek "Plotkary" , a zaraz potem "Nastoletni wilkołak" i "Czysta krew"... Kiedy zaproponowałam jej wyjazd na weekend w góry, usłyszałam:

- Wiesz mamo, wolę być w domu, poleniuchować i pooglądać moje seriale... Tyle się w nich teraz dzieje.

- To ile ty seriali oglądasz? - zdumiałam się.

- No... kilka - zbyła mnie. - Idę się uczyć, jutro klasówka z matmy.

"No zobaczymy jak ta nauka będzie wyglądała" - pomyślałam. Za chwilę zajrzałam do jej pokoju. Oczywiście siedziała przed telewizorem z książką na kolanach. Podeszłam i wyłączyłam odbiornik. Zerwała się na równe nogi.

- Mamo, co robisz?! Przerwałaś mi w najlepszym momencie! - krzyczała.

- Nie wydaje mi się, żeby w tych filmach były dobre momenty. Za dużo tych głupot oglądasz. Przerzucasz się z kanału na kanał. Nic nie robisz tylko gapisz się w to pudło, na tą sieczkę  - mówiłam zdenerwowana.

Oczywiście nie pozwoliłam jej włączyć telewizora. Była obrażona. Jej humor pogorszył się jeszcze bardziej, gdy dwa dni później popsuła się nam kablówka. Siedziała w pokoju jak chmura gradowa i przeglądała swoją rozpiskę, na której zaznaczone były wszystkie seriale, kanały i godziny emisji. Zakreślała, którego przez awarię... nie zobaczyła.

- Może Kaśka nagrała na wideo - pocieszała się. Następnego dnia uszkodzenie zostało usunięte i Malwince wrócił humor.

- Nareszcie! - krzyknęła zadowolona. Córka była szczęśliwa, ja trochę mniej. Wiedziałam, że znowu wróci do tych bzdurnych horrorów, romansów, wampirów, czarodziejek... Bardzo chciałabym, żeby zajęła się czymś bardziej pożytecznym niż oglądanie telewizyjnych tasiemców. Tylko jak to zrobić?                                                                                           

Elżbieta C. z Mielca

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz  się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 19 (w sprzedaży od czwartku 9 maja br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne


Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: córka | problem

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje