Reklama

Reklama

Nie będzie seksu? To nie będzie pensji!

Jesteśmy małżeństwem z prawie 20-letnim stażem. To Janusz, mój mąż, przez te wszystkie lata pracował i zarabiał na nasze utrzymanie, ja zajmowałam się domem i trójką naszych pociech.

 Byłam szczęśliwa i spełniona, bo właśnie o tym zawsze marzyłam - mieć dużą rodzinę, troszczyć się o bliskich i tylko im się poświęcić. Mąż też był zadowolony, bo gdy wracał z pracy, zawsze czekał na niego gorący obiad, a w domu  było czysto i schludnie. Byliśmy zgodnym, dobranym małżeństwem. Niestety, ostatnio coś się między nami popsuło i bardzo się o to martwię. Poszło o seks. Na tym tle już wcześniej zdarzały nam się sprzeczki.

Mąż, jak to mężczyzna, miał prawie zawsze ochotę na zbliżenia. Ja nie raz i nie dwa odmawiałam. Po całym dniu spędzonym na gotowaniu, sprzątaniu, zajmowaniu się dziećmi nie miałam chęci ani sił na miłosne igraszki. Na szczęście, jakoś zawsze udawało mi się męża udobruchać, wydawało mi się, że mnie rozumie. Problem w tym, że przestał. Twierdzi, że przez tyle lat mogłam się wymawiać od seksu zmęczeniem, ale teraz, gdy dzieci są odchowane, aż takich powodów do zmęczenia nie mam.

Domaga się więc ode mnie współżycia rano i wieczorem, mało tego - chce, bym zaspokajała jego przeróżne erotyczne fantazje. Tylko że ja nie mam na to ochoty. Owszem, dzieci są już odchowane, ale cała reszta jest wciąż na mojej głowie. A poza tym, jeśli mam być szczera, im jestem starsza, tym mam mniejszą ochotę na seks. Ale gdy powiedziałam o tym mężowi, on odparł, że to go nie obchodzi.

I że współżycie jest obowiązkiem małżeńskim, tak jak jest nim również zarabianie na dom. Mąż stwierdził, że też nie zawsze ma chęć iść do pracy, ale idzie, bo to jego obowiązek. A skoro ja nie mam chęci wywiązywać się ze swojego obowiązku w sypialni, to on, w takim razie, nie będzie mi oddawał pensji. Powiedziałam mu, że to szantaż i że nie mam zamiaru do niczego się zmuszać. A on na to, że domaga się tylko tego, co mu się należy. Pokłóciliśmy się.  Najgorsze, że mąż nie żartuje, widzę to. Czuję się upokorzona. Jak mam to wszystko rozumieć? Że teraz mąż będzie mi płacił za seks? A jak nie będzie seksu, nie będzie pieniędzy? Przecież to jakiś absurd. I co ja mam teraz zrobić?

 

Beata, 42 lata



Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: małżeństwa | seks | seks po 40-stce

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje