Reklama

Reklama

Nie chce wyglądać normalnie

– O rany, tak zamierzasz iść do szkoły? – załamałam ręce, patrząc na moją szesnastoletnią Karinę. – Pewnie, że zamierzam – prychnęła córka i zatrzymała się przed lustrem, starannie wyciągając do góry pasma mocno natapirowanych włosów.

Jej dżinsy miały dziury na udach, a spod czarnej koszuli wystawał jaskrawy top.

Reklama

- Wyglądasz jak łachmaniara!

- Co ty tam wiesz... To teraz modne.

- Chyba żartujesz! Dlaczego nie nosisz tej bluzeczki, którą dostałaś od babci?

- Bo ona tylko dla babci się nadaje! - stwierdziła. - Wszyscy by mnie wyśmiali, gdybym tak przyszła do szkoły. Poza tym zawsze narzekasz, że źle stoimy z kasą, a to wszystko co mam na sobie jest tanie, kupiłam w ciucholandzie za grosze.

- Ale wygląda jakbyś wygrzebała ze śmietnika! - straciłam cierpliwość.

- Przesadzasz. Zresztą, twoje zdanie mnie nie interesuje - złapała torbę i tyle ją widziałam.

Kiedy kilka miesięcy temu Karina przyniosła pierwszą rzecz z ciucholandu, nic nie mówiłam. Bluzka była trochę powyciągana, ale czysta i cała. Kilka dni później niemal jej nie poznałam. Moja córka obcięła jej rękawy, powiększyła dekolt, ciachając byle jak nożyczkami i najwyraźniej była bardzo ze swojego dzieła zadowolona. Potem poszło już lawinowo. Pojawiły się przykrótkie obcisłe spódniczki, porozdzierane spodnie. Tłumaczyłam Karinie, że wygląda jak oberwaniec, że tak nie można.

- Żaden chłopak cię nie zechce - sięgnęłam po najpoważniejszy, jak mi się zdawało, argument.

- Akurat! - pokiwała z politowaniem głową i zrobiła w legginsach wielką dziurę.

Stwierdziłam, że osiwieję. Zadzwoniłam do siostry, żeby się wypłakać, ale nie znalazłam u niej zrozumienia.

- Oprzytomniej, Baśka! - zawołała. - Dziewczyny teraz chodzą jak chcą! Nie bądź taka zacofana. Nie pamiętasz już jak nas matka za trwałą goniła? Groziła, że nam łby ogoli - chichotała.

- To było co innego! - oburzyłam się. - My goniłyśmy za modą, nowinkami, a ona twierdzi, że wszystko już było, że poszukuje siebie...

- No więc niech szuka - ucięła rozmowę Ala. - Ma do tego prawo.

Musiałam przyznać, że rzeczywiście rodzicom też nie podobała się muzyka, której słuchałyśmy  i ciuchy, które chciałyśmy nosić. Różnica była taka, że robiłyśmy to po kryjomu, a moja córka się z tym obnosi... Czy zatem moja siostra ma rację? W końcu my obie wyrosłyśmy z eksperymentów i wyglądamy zupełnie normalnie. Może Karina też się sama opamięta? A jeśli nie? Może powinnam na nią nadal naciskać? Nie chcę na każdym kroku wstydzić się za własne dziecko...


Barbara Madej z Gubina

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje