Nie dokuczaj bratu

Oglądałam telewizję, gdy na równe nogi poderwał mnie szloch Karolka. Pobiegłam do pokoju dzieci. Mój 5-latek płakał żałośnie tuląc ulubionego misia, z którego nogi wystawały trociny. 10-letnia Ania stała przy biurku, w ręku trzymała nożyczki.

- Co tu się stało? - spytałam surowo i przytuliłam synka.

Reklama

- Ona chciała mu zrobić tę...petację - wyszlochał.

- Amputację, idioto! - warknęła Ania i popatrzyła na brata z mieszaniną obrzydzenia i poczucia wyższości.

- Dlaczego jesteś dla niego taka niedobra? - spytałam bezradnie. - Przecież to twój młodszy braciszek, powinnaś go kochać i opiekować się nim.

- Nie znoszę go - wzruszyła ramionami Ania.

- Ale dlaczego?

- Bo jest głupi i ma krzywe zęby. Wszędzie się za mną ciągnie, podsłuchuje rozmowy z Kamą - wylewała z siebie całą złość na brata.

Już od jakiegoś czasu zauważyłam, że zabawkom, które szczególnie lubi Karolek zdarzają się różne "wypadki" spowodowane przez Anię. A to farba wylała się na jego rysunek z którego był taki dumny, bardzo często z pola widzenia ginął jego ukochany miś... Za którymś razem, kiedy synek uderzył w płacz, zobaczyłam na twarzy Ani wyraz okrutnej satysfakcji. Co mam robić?

- Im więcej będziesz ją karać, tym bardziej znienawidzi brata - twierdzi mąż.

- Muszą się sami dogadać.

Ale jakoś muszę pomóc moim dzieciom. Przecież chcę, żeby się kochały.

Joanna D. z Częstochowy

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 36 (w sprzedaży od czwartku 8 września br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje