Nie pal tego świństwa

Moja niespełna 16-letnia Paula zawsze była spokojnym dzieckiem. Najchętniej siedziała w swoim pokoju, czytała, grała na komputerze, gadała przez telefon z koleżanką.

- Masz spokojną córkę. Ale do czasu... - ostrzegała kuzynka.

Reklama

Nie zwróciłam szczególnej uwagi na jej słowa. Dopiero za jakiś czas sobie o nich przypomniałam...

W czasie tegorocznych wakacji Paula oznajmiła, że wybiera się na urodziny do koleżanki z klasy.

- To super. Kup fajny prezent - ucieszyłam się, że wyjdzie z domu, pobawi się.

Około północy mąż po nią pojechał. Przywiózł do domu jakąś taką dziwną: bladą, senną. Prawie się nie odzywała.

- Jak było? - spytałam.

- Dobrze - mruknęła i poszła spać.

- Co się dzieje? - spytałam męża.

- Nic. W końcu była na imprezie - stwierdził spokojnie mąż.

Ale od tego dnia coś się zmieniło. Po powrocie z pracy często zastawałam w domu nieznanych mi kolegów Pauli. Gdy się pojawiałam, pośpiesznie żegnali się i wychodzili. Bez względu na pogodę, w pokoju córki zawsze było szeroko otwarte okno. Podejrzewałam, że popalają papierosy. Ale dymu tytoniowego nie czułam.

"Pewnie dlatego, że  tak wietrzy" - myślałam.

Nie podobało mi się to towarzystwo i to ich zachowanie.

- Oczywiście, może przyjść jakaś koleżanka, dwie... Ale czy musi zwalać się aż tyle osób? - pytałam niezadowolona.

- Ok. Poradzimy sobie inaczej - odburknęła.

I moja Paula zaczęła znikać. Przychodziła wieczorem, zdarzało się, że dość późnym. Czasem była w znakomitym humorze, chichotała bez powodu. Zamykała się w pokoju i nieraz w nocy przyłapałam ją jak siedziała przy komputerze. Rano miewała zły nastrój, zniecierpliwiona opryskliwie odpowiadała na pytania. Nie poznawałam jej.

- Co z tobą, Paula? - pytałam.

- Nic, daj mi spokój - odpowiadała niezmiennie.

- Dorasta, buntuje się - skwitował mój wiecznie zajęty mąż.

Niestety, kilka dni temu dokonałam w  pokoju Pauli szokującego dla mnie odkrycia. W szufladzie jej biurka, pod papierami, znalazłam malutką, torebkę foliową z  zielonkawymi, zasuszonymi listkami. Spodziewałam się, że znajdę papierosy.

"Boże, co to jest?" - miałam złe przeczucia.

Szybko odpaliłam komputera. Internet mi wszystko wyjaśnił. To była... marihuana. Żadne z nas nigdy nie paliło skrętów, ale przecież żyjemy na tym świecie, swoje wiemy... Jeszcze nie widziałam tak zdenerwowanego męża. Był wściekły na córkę, jak mu o tym powiedziałam. Wrzeszczał na nią, gdy tylko weszła do domu. Jednym tchem mówił o znalezionej w jej pokoju torebce, narkotykach, jej głupocie.

- Koniec z wieczornym wychodzeniem i imprezami! - krzyczał.

- Nie wiem, skąd to się wzięło - zapierała się.

Wyszła do pokoju, po chwili wróciła się.

- Chcecie wiedzieć, to wam powiem! Na wakacjach spróbowałam skręta i to wszystko! - wykrzyczała.

- No to mamy jasność w sprawie. Marsz do pokoju! - powiedział ostro mąż.

Zdenerwowałam się, jak nigdy. Płakać mi się chciało.

- Wymyślimy coś. Będę miał ją na oku - próbował jakoś uspokoić mnie mąż.

- Wybiorę się do szkoły, do pedagoga. Trzeba szybko działać - mówiłam spanikowana.

- Poczekaj, sami spróbujemy. Chcesz, żeby ją wyrzucili?  Przypilnujemy... Nie damy kasy - planował mąż.

Boję się, że jednak sobie nie poradzimy...

Następnego dnia mąż wyjechał na kilka dni w delegację. I tak, jak się spodziewałam Paula znowu wróciła późno do domu. Mnie się zupełnie nie boi.  Próbuję tłumaczyć jej, że marihuana to zło, że uzależnia, jak każdy narkotyk...

 - Gadka szmatka , co ty tam wiesz. Nie uzależnia - stwierdza i dodaje: - Ja nie ćpam.

Nie wierzę jej. Już próbowała. Bardzo się boję o Paulę. Nie chcę, żeby zmarnowała sobie życie.

Co robić?

 

 Barbara B. z Tarnobrzegu

 

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić

z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 37 (w sprzedaży od 12 września br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Zdjęcie: East News, osoby na zdjęciu są modelami i nie mają nic wspólnego z opisywaną historią.                                                               

 

Dowiedz się więcej na temat: narkotyki

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje