Reklama

Reklama

Nie podoba mi się dziewczyna syna

Trudno powiedzieć to synowi...

Ta dziewczyna od początku mi się nie podobała. Gdy syn ją przyprowadził  na pierwsze spotkanie z nami, była w kusej spódniczce, wymalowana jak ulicznica. Co chwila wychodziła na balkon, żeby zapalić. A najpierw próbowała to robić w pokoju.

Reklama

- Sylwuś, podaj popielniczkę - zwróciła się do mojego syna.

Omal się nie przewrócił, tak gwałtownie zerwał się z krzesła, żeby spełnić jej prośbę.

- Przepraszam, ale u nas się nie pali - zwróciłam jej uwagę.


Rozmowa jakoś się nie kleiła. Okazało się, że wybranka syna nie skończyła żadnych studiów, ledwie jakieś technikum. Ale plany ma rozległe.


- Chciałabym być projektantką mody.Tu nie liczą się szkoły, tylko talent i znajomości - opowiadała. Posiedzieli trochę i poszli.


Syn jest w niej zakochany po uszy. Nic nie da sobie powiedzieć. Odniosłam wrażenie, że to ona go poderwała. W końcu jest dobrą partią: mamy małą rodzinną firmę, która on po nas przejmie. W dodatku jest od niego o trzy lata starsza...

Ale to jeszcze nic. Po miesiącu oświadczyła, że zamierzają się pobrać. Coraz częściej bywa w naszym domu i jak się szarogęsi! A to nie podobają się jej nasze meble w salonie, telewizor podobno już przestarzały... Nawet moja kuchnia jej nie pasuje.


- Teraz nie jada się mięsa. Owoce morza, warzywa - powiedziała odsuwając talerz z moimi pulpecikami. A przecież moje pulpeciki wszystkim smakują!

Nie wiem, co zrobić. Boję się, że po ślubie ona będzie się wtrącać jeszcze bardziej. Może powinnam porozmawiać o tym z synem. Niech się zastanowi. Tylko czy on mnie posłucha?

Maria, 49 lat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje