Nie poradzę sobie sama... Czy to tylko panika?

Mój mąż był kościelnym. Wychował się w rodzinie z problemem alkoholowym, więc jest tak zwanym dorosły dzieckiem alkoholika(DDA).

Niedawno naszego wieloletniego proboszcza  zastąpił nowy, młody ksiądz. I wziął sobie innego kościelnego. Przez trzy miesiące mąż był bez pracy. Ja zarabiam niewiele.

Reklama

Dlatego gdy mój brat zaproponował, że weźmie go do pracy w ekipie budowlanej najpierw się ucieszyliśmy. Ale potem zaczęłam się obawiać, czy to dobre rozwiązanie. Wiadomo, że budowlaniec kojarzy się jako ten, który za kołnierz nie wylewa. Zwłaszcza że ma to być praca na wyjazdach, po kilka-kilkanaście tygodni. Obawiam się, że mąż może dać się tam skusić...

No i nie wiem, jak sobie sama ze wszystkim poradzę. Mamy troje dzieci, dwoje jeszcze się uczy... Nie wiem, czy powinnam namawiać męża na tę pracę czy lepiej poszukać czegoś innego i bliżej domu...

Ewa, 45 lat

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje