Reklama

Reklama

Nie potrafię żyć bez mężczyzny

Mam problem z mężczyznami. A może bardziej sama ze sobą?

Mimo młodego wieku miałam bardzo dużą ilość partnerów. W tym 3 poważne związki. Mój pierwszy mąż zmarł. Drugi partner to była kompletna pomyłka, z trzecim nie mogliśmy się dogadać. Aktualnie jestem już związana z kim innym. Nie jest to specjalnie atrakcyjny facet. Nie mamy zbyt wielu wspólnych tematów.

Reklama

Gdy tak samo jak teraz, narzekałam na niego mojej przyjaciółce, ta uświadomiła mi, że jak tylko zakończy się mój jeden związek, natychmiast szukam innego mężczyzny - tylko po to by nie być samą, by móc się do kogoś przytulić, by był blisko... To fakt - nie cierpię nie mieć nikogo, czuje się źle. Dlatego pochopnie wiążę się z facetami, którzy na to nie zasługują.  Gdy przeanalizowałam swoje związki, zdałam sobie sprawę, że nawet specjalnie nie angażuję się w moje związki. Najpierw oczywiście staram się, by zdobyć faceta. A zaraz potem cieszę się, że już go mam i nie dbam o relację.

Przyjaciółka powiedziała mi, że lepiej być samemu niż z beznadziejnym facetem. Te słowa mnie zmroziły. Zdecydowanie wolę mieć faceta - nawet kiepskiego. Wszystko, by nie być samą. Chyba po prostu panicznie boję się samotności. Co z tym zrobić? Bo wchodzenie z mało wartościowe związki, tylko z potrzeby bycia w związku, nie ma większego sensu, gdyby spojrzeć na to z boku (a w ten sposób spojrzałam na siebie dopiero po tylu latach). Powinnam zerwać z moim aktualnym partnerem?  

Milena (45 l.)

Dowiedz się więcej na temat: kobieta | mężczyźni | seks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje