O pożyczone trzeba dbać jak o własne

Kiedy układałam pranie w szafie, zobaczyłam, że najnowsza niebiesko-różowa bluza mojej 13-latki ma dziwną plamę na kieszeni.

Zawołałam córkę:

Reklama

- Monisiu, co tu się stało?

- A nie wiem, nie mam pojęcia, to Andżelika nosiła.

- Dlaczego Andżelika? - zdziwiłam się. - Było jej zimno?

- Nie, zamieniłyśmy się. To pewnie atrament, jej mama każe jej pisać piórem, a ono ciągle wylewa...

- Ale ta bluza jest całkiem zniszczona! - zdenerwowałam się. - A tyle kosztowała! Ta plama się nie doprała.

- I co? - zaniepokoiła się. - Nic z tym nie możesz zrobić?

- Będę próbowałam, ale może się nie udać. Monika, wytłumacz koleżankom, że to, co pożyczają, muszą oddawać w takim stanie, jak wzięły. Albo nie dawaj im takich drogich rzeczy...

- No ale jak? Przecież my się ciągle wymieniamy...

- To jak coś się zniszczy, będziesz w takim chodzić - zakończyłam rozmowę zła, że mam dodatkową robotę.

Kiedy poskarżyłam się siostrze, wyśmiała mnie:

- Już nie pamiętasz, jak my się wymieniałyśmy w szkole rzeczami? To normalne!

- Nie pamiętam, żeby nowe rzeczy wracały do domu porwane, brudne i poplamione.

- No tak. Żadna matka by na to nie pozwoliła...

- Właśnie.

Chciałam zadzwonić do koleżanek Moniki i porozmawiać z matkami dziewczynek, ale córka błagała, żebym tego nie robiła.

- Będą się ze mnie śmiać! - jęczała. - Obiecuję, że przestanę...

Mówiła to z taką miną, że od razu wiedziałam, że kłamie.

I rzeczywiście, kilka dni później przyniosła do domu uwalaną błotem bluzę i nie potrafiła wytłumaczyć, dlaczego ona tak wygląda. Błoto się sprało, ale za wszycie oderwanego suwaka musiałam zapłacić, bo sama nie potrafiłam tego dobrze zrobić.

Najbardziej denerwuje mnie to, że tłumaczę Monice na różne sposoby, że o rzeczy trzeba dbać, szanować je, zwracać czyste i niezniszczone, a ona niby kiwa głową, ale wyraźnie nie przywiązuje do tego wagi. Skoro nie umiem na niej tego wymóc, może powinnam przestać kupować jej rzeczy, które koleżanki będą chciały pożyczać, czyli te ''fajne"? Sama już nie wiem, co robić.

Agnieszka Michej z Ełku

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje