Obiecał jej ferie u siebie, a teraz jej nie chce

​Mamo, czy to prawda? - kiedy weszłam do domu, moja dwunastoletnia Hania złapała mnie za rękaw.

Była zapłakana i roztrzęsiona. A prosiłam byłego męża, żeby zadzwonił do niej wieczorem, jak ja już będę w domu...

Reklama

- On mnie nie chce? Prawda? - wydukała. - To dlatego, że ma nową rodzinę?

- Hanuś, to nie tak - przytuliłam ją. - Tata bardzo cię kocha, ale jego żona urodziła dziecko. Z niemowlakiem jest mnóstwo zachodu, ona na pewno się jeszcze źle czuje. Dziecko płacze, wszyscy są niewyspani. A tata nawet nie będzie miał urlopu, żeby się tobą zająć...

- Ale przecież w wakacje mi obiecał - płakała córka.

- Na pewno też mu jest bardzo smutno, że się z tobą nie zobaczy. Przyjedzie tu za miesiąc na weekend.

- To co ja będę robić w ferie? - ocierała łzy. 

- Pomyślimy... - westchnęłam. - Może pojedziesz do babci?

- E... - skrzywiła się. - Ja już wszystkim powiedziałam, że jadę do taty, do Krakowa...

- No to nie wiem, pomyślimy.

Myślałam, że Hania się pogodziła z obrotem sytuacji, a tymczasem wieczorem, kiedy szła spać powiedziała:

- A może on zmieni zdanie? Może mnie zechce?

Bardzo mnie tym zasmuciła. Będę jej tłumaczyć, że powinna ojca zrozumieć, ale sama jestem na niego zła, że jej obiecał te ferie, chociaż wtedy już wiedział, że będzie w domu noworodek i nie będzie miał czasu ani siły zajmować się starszą córką.

Teraz jednak najważniejsza jest dla mnie Hania. Nie chcę, żeby czuła się gorsza i zapomniana. Czy powinnam jej ten zawód jakoś próbować wynagrodzić? Może uda mi się jeszcze kupić dla niej obóz, ojciec będzie musiał się oczywiście porządnie dołożyć, co go pewnie nie ucieszy. A może lepiej byłoby pojechać razem z nią, tylko czy uda mi się wywalczyć urlop, no i te koszty...? A może nic nie powinnam robić, bo i tak nic nie zastąpi jej wyczekanego wyjazdu do taty? Babcia może przyjechać i tu się nią zająć.

Daria Kwiecień z Radomia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje