Reklama

Reklama

On mnie zdradza jeszcze przed ślubem? Nie wierzę!

​Do tej pory nie miałam szczęścia w miłości. Jestem już po dwóch rozwodach.

Ale wreszcie szczęście się do mnie uśmiechnęło. Poznałam Janusza, też rozwodnika. To niesamowite, ale ten mężczyzna przywrócił mi wiarę w prawdziwą miłość. A już przestałam wierzyć, że ona istnieje. I że może przytrafić się mnie, 45-letniej kobiecie po przejściach. Tymczasem Janusz zabiegał o mnie niczym zakochany młody chłopak, a ma już prawie 50 lat. Zamieszkaliśmy razem, a gdy rok później poprosił mnie o rękę, płakałam ze wzruszenia. Właśnie przygotowujemy się do ślubu i skromnego wesela - pobieramy się w czerwcu tego roku.

Reklama

I tylko jedno spędza mi sen z powiek. Mam znajomą, która jest recepcjonistką w małym hotelu w naszym mieście. Gdy ją ostatnio spotkałam, powiedziała mi, że już dwa razy widziała Janusza z jakąś kobietą, w hotelowej restauracji. Ponoć zachowywali się tak, jakby bardzo dobrze się znali. Janusz jest taksówkarzem. W pierwszej chwili pomyślałam sobie, że kobieta, z którą był, to zapewne jakaś pasażerka. Wiózł ją taksówką, a potem może pomógł jej wnieść bagaże? Ale później przemknęło mi przez myśl, że to może nie pasażerka. Może Janusz... Nie, to niemożliwe... Ale może mnie zdradza? Ale Janusz? Ten, który okazuje mi tyle miłości i zrozumienia? I który wkrótce będzie moim mężem?

To wydaje mi się nieprawdopodobne. Nawet nie chcę do siebie dopuszczać takiej myśli. A jednak jeśli to prawda? Może lepiej, bym ją poznała teraz, przed ślubem? A z drugiej strony - może lepiej o niczym nie wiedzieć, jeśli nawet dzieje się coś złego? Sama nie wiem, czy zapytać Janusza o tamtą kobietę? Czy milczeć i czekać na to, co życie przyniesie? 

Basia, 45 lat

Dowiedz się więcej na temat: żona | zdrada

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje