Reklama

Reklama

Ona kradnie... dla sportu

​Majka, co ty robisz? - złapałam moją 13-letnią córkę za rękę.

Wkładała batonik do kieszeni kurtki. Byłyśmy akurat w sklepie.

- No tak, pomieszało mi się - wzruszyła ramionami i wrzuciła baton do koszyka.

Zapłaciłam, wyszłyśmy. Jednak coś ciągle nie dawało mi spokoju. Córka jakoś tak dziwnie wyglądała, mówiąc, że się pomyliła...

- Czy ty go chciałaś ukraść? - spytałam, gdy wróciłyśmy do domu.

- No co ty! - oburzyła się córka. - Zresztą, nawet gdyby... To tylko batonik, o co takie halo.

- Kradzież to kradzież - potrząsnęłam głową.

Ale uspokoiłam się. Kilka dni później byłam w sklepie i daleko przy półkach ze słodyczami zobaczyłam córkę z koleżankami. Kręciły się, śmiały, brały coś z półek, a potem nagle wyszły. Poszłam za nimi, ale zniknęły mi z oczu. Rozmówić się z Mają mogłam więc dopiero w domu.

Reklama

- Oj mamo, nie truj, co to za kradzież, orzeszki albo paczka czipsów - stwierdziła córka, kiedy ją przycisnęłam.

- Dziecko, co ty mówisz? - załamałam się. - Dlaczego w ogóle to robisz?

- Dla sportu - wyjaśniła po chwili. - Mamy ranking. Kto zwinie więcej, szybciej i sprytniej. To... emocjonujące. Taka zabawa.

- Majka, nie rób tego więcej! - krzyknęłam. - Masz natychmiast przestać! I zabraniam ci się spotykać z tymi dziewuchami. Ranking? Też coś! To jest przestępstwo! Jeszcze będę cię musiała z policji odbierać. Jak w ogóle możesz? Czy myśmy z tatą uczyli cię kradzieży?

Majka kiwała głową i wyglądała na skruszoną. Byłam pewna, że wzięła sobie do serca to, że zmyłam jej za to głowę. Ale wkrótce zobaczyłam ją znów w towarzystwie tamtych koleżanek. Powiedziała, że je spotkała przypadkiem, ale jestem pewna, że kłamała. Boję się, że dalej będzie kraść. Jak jej przetłumaczyć, że źle robi? Ona najwyraźniej się dobrze przy tym bawi. A to przecież poważna sprawa.

Aleksandra Gawęda z Łowicza

Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy