Reklama

Reklama

Płacę seksem za spokój w domu

Z Włodkiem tworzymy zgodne małżeństwo, już od ponad 15 lat.

Zawsze cieszyło mnie to, że umieliśmy pójść na kompromis, także w sypialni. Nie bez powodu wspominam o seksie. Dobrze wiem, jak wielką wagę przywiązują do niego mężczyźni, jak często na tym tle dochodzi w małżeństwie do kłótni. Tymczasem u nas nigdy tak nie było.

Reklama

Mąż doceniał i docenia nasze pożycie intymne, wiele razy mnie o tym zapewniał. Mimo że nie lubię z nikim rozmawiać o sekretach naszej alkowy, ostatnio zrobiłam wyjątek - dla mojej przyjaciółki. Zaczęła narzekać, że w seksie nie mogą dogadać się z mężem, stale się przez to kłócą, mają ciche dni. Z ulgą wyznałam jej, że pod tym względem mój mąż jest ideałem i zawsze dochodzę z nim do kompromisu. Koleżanka, zaskoczona, poprosiła, bym zdradziła jej sekret - jak ten kompromis osiągnąć. Odparłam, że to bardzo proste. W naszym małżeństwie to mąż zawsze inicjował i inicjuje współżycie - kiedy będziemy się kochać, w jakiej pozycji. A ja się zgadzałam i tyle. To, czego chciał, po prostu mi odpowiadało.

A nawet jeśli czasem nie, to i tak ustępowałam. Nie chciałam bowiem kłótni i niesnasek. I nie było ich. Przeciwnie - dzięki temu, że mąż był spełniony w łóżku, o wiele łatwiej było mi potem dogadać się z nim w codziennych sprawach. Ale gdy uśmiechnęłam się do przyjaciółki, mówiąc, że na tym polega cała sztuka kompromisu, ona się oburzyła. Stwierdziła, że jest bardzo rozczarowana, bo to nie żaden kompromis. Wygarnęła mi wręcz, że najzwyczajniej w świecie ulegam mężowi w łóżku i spełniam jego zachcianki, a nawet więcej - traktuję seks jako sposób na załatwianie różnych spraw. Płacisz seksem za spokój w domu - a to nie kompromis, to transakcja - usłyszałam od przyjaciółki na odchodne. I że seks to zbyt delikatna sfera, by służył jako karta przetargowa. Zrobiło mi się przykro, gdy usłyszałam tak poważne słowa.

Ale nie ukrywam, że od tamtej pory nie dają mi one spokoju. Zwłaszcza gdy przypominam sobie nasze rozmowy z mężem, omawianie jakichś problemów. Przecież wiele razy mówił mi, że w nocy było mu tak dobrze w łóżku, że zgadza się na wszystko. Może przyjaciółka naprawdę ma rację, mówiąc, że ulegam mężowi, że to nie kompromis? Co robić?

 

Danka, 44 lata



Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje