Reklama

Reklama

Płacze, histeryzuje, jakby było o co

​Wróciłam do domu od sąsiadki, a mąż powitał mnie w drzwiach niepokojącymi słowami...

- Daria znowu płacze. Powiedziałem jej tylko, żeby zalała kubek po kakao wodą, a ona w ryk. Wiem, że mówiłaś, że trzeba ją traktować delikatnie, ale to chyba nic takiego?

Reklama

- Nic, nic - zdjęłam płaszcz i poszłam do córki.

Leżała na łóżku i ciężko wzdychała.

- Co się stało, kochanie? - pogłaskałam ją po głowie.

Cofnęła się gwałtownie, a w jej oczach pojawiły się łzy:

- Jestem beznadziejna - wyszlochała. - I taka strasznie nieszczęśliwa...

Próbowałam ją wypytać, dlaczego, ale tylko rozpłakała się bardziej. Ponieważ nie chciała, żebym ją przytulała, nie chciała ze mną rozmawiać, wyszłam.

Wszystko się zaczęło kilka miesięcy temu. Wcześniej Daria zachowywała się bardziej przewidywalnie. Boczyła się na nas czasem, ale nie zaczynała płakać ni z tego ni z owego. A potem nagle okazało się, że każda, najmniejsza nawet krytyka, powoduje u niej wielkie emocje. Od razu mówi, że jej się nigdy nic nie udaje, że wszyscy ciągle źle o niej mówią, że ma wszystkiego dosyć. Zaczęła opowiadać o tym, że nauczyciele się na nią uwzięli, koleżanki przestały ją lubić i nie ma nikogo, kto by ją rozumiał... 

Kiedy prosiłam, żeby ze mną rozmawiała, bo chcę jej pomóc i postaram się zrozumieć, stwierdziła, że nic z tego nie będzie.

Próbowaliśmy z mężem jej reakcje przeczekać, potem staraliśmy się mówić jej tylko dobre rzeczy, ale i to potrafiła przyjąć jak wytykanie jej czegoś. Od dłuższego czasu strach się do niej odezwać.

- Nie wiem, co robić - zwierzyłam się siostrze.

- To hormony - westchnęła. 

- Daria ma 13 lat. Dojrzewa i sobie z tym nie radzi. Postarajcie się być dla niej mili, ale bez przesady. Jak musicie jej zwrócić uwagę, to to róbcie. Jak będzie histeryzować, to trudno. Musi się nauczyć radzić sobie z tymi emocjami. Nie będziecie jej przecież głaskać po główce, jak zrobi coś nie tak.

Kilka dni próbowaliśmy robić to, co siostra radziła, ale nie dałam rady. Nie potrafię patrzeć na to, jak moja córka jest taka smutna. Jak czuje się ciągle krytykowana i nieszczęśliwa. Chcę, żeby odzyskała radość życia, żeby była taka jak wcześniej, żebym potrafiła się z nią dogadać.

Ale nie wiem, jak to zrobić.

Natalia G. z Przedborza

***Zobacz także***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje