Reklama

Reklama

Po rozwodzie wszyscy się ode mnie odwrócili

​Gdy wychodziłam za mąż za Romka, myślałam, że złapałam Pana Boga za nogi. Romek wydawał mi się ideałem. Niestety, wspólne życie okazało się od tego ideału dalekie.

Nie mogliśmy się z mężem dogadać, więcej nas dzieliło niż łączyło. Poza tym, on chciał o wszystkim decydować, wtrącał się we wszystko, czułam się przez niego stłamszona. Chwilami miałam przy nim takie wrażenie, jakbym się dusiła, jakby brakowało mi powietrza. Nie był, na szczęście, damskim bokserem, ale mimo to nasze małżeństwo z dnia na dzień było dla mnie coraz większym ciężarem. Wystąpiłam więc o rozwód. Romek nie robił żadnych utrudnień, rozstaliśmy się w zgodzie. Gdy rozwód wreszcie stał się faktem, rozpłakałam się ze szczęścia. Jedyne, o czym myślałam, to to, że wreszcie będę wolna. Nikt nie będzie mi nic dyktować, narzucać swojego zdania.

Reklama

I fakt, początkowo miałam wrażenie, że oddycham pełną piersią. Miałam tyle planów, tyle postanowień, tyle rzeczy do zrobienia, miejsc do zobaczenia. Ale szybko się okazało, że to tylko iluzja. Tak naprawdę, samej nic mi się nie chce. Cały mój zapał gdzieś się ulotnił. A poza tym, mam takie przykre wrażenie, że odkąd jestem sama, jestem gdzieś na uboczu, jakbym była gorsza. Gdy byliśmy jeszcze z Romkiem, bywaliśmy u znajomych, często nas gdzieś zapraszano. Teraz mało kto mnie zaprasza. Znajomi tłumaczą wręcz, że celowo mnie nie zapraszają. Bo skoro wokół same pary, to nie chcą, żebym ja, sama, źle się wśród nich czuła. Zresztą, mają rację.

Tak się właśnie czuję, będąc sama w towarzystwie par - gorsza i odrzucona. Bardzo mi z tym ciężko. Tak liczyłam, że dopiero gdy będę sama, będę wolna i poczuję wiatr w żaglach. A ja, zamiast czuć się wolna, czuję się ograniczona. Sama już nie wiem, może powinnam zacząć szukać nowego partnera?

Iza, 43 lata

Dowiedz się więcej na temat: rozwód

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje