Reklama

Reklama

Podejrzenia o romans mogą zniszczyć ten związek

​Jestem mężatką od 17 lat. Zawsze byłam wierna Januszowi (46 l.) i nigdy nie dawałam mu powodów do zazdrości.

Miesiąc temu w mężu zaszły jakieś zmiany. Zaczął mi się baczniej przyglądać. W jego oczach było widać, że jest zazdrosny.

- Skąd ta nagła zmiana - zapytała męża lekko ubawiona.

 - Eee, wydaje ci się. Nic się nie dzieje, wszystko jest  w porządku - zbył mnie szybko.

Z dnia na dzień zazdrość męża stała się nie do wytrzymania. Zaczął mnie kontrolować gdzie wychodzę, z kim się spotykam i co robię.

- Ty wiesz co się dzieje? - któregoś dnia zapytała mnie koleżanka. - Dzwonił do mnie Janusz  i wypytywał o dziwne rzeczy!

Reklama

- Jakie rzeczy? - byłam naprawdę zaskoczona.

-  Czy w środę byłaś u mnie, o ktorej wyszłaś i czy przypadkiem byłaś sama - relacjonowała mi koleżanka. - Czyżby miał powody coś podejrzewać?

- A to żmijka - pomyślałam,  o przyjaciółce. Głośno jednak tego nie powiedziałam.

-  Co ty! Ja? - szybko zaprzeczyłam podejrzeniom. 

Wczoraj byłam na kawie u sąsiadki. Trochę jej się poskarżyłam na męża. Bo ta zazdrość już przestawała mi się podobać. Dopiero wtedy dowiedziałam się, o co tak naprawdę chodzi Januszowi. 

- Mój maż widział cię miesiąc temu, kiedy  kilka ulic dalej wysiadałaś z pięknego samochodu - dzieliła się ze mną swoimi rewelacjami. - Za kierownicą siedział przystojny mężczyzna w garniturze.

- To było auto i szofer mojego prezesa. On mnie zwyczajnie podwiózł - wyjaśniłam.

- Tak podejrzewałam, ale mój mąż-pleciuga o swoim odkryciu doniósł twojemu Januszowi. Stąd pewnie te ataki zazdrości - stwierdziła.

Przyszłam do domu i próbowałam wyjaśnić sytuację. Janusz jednak wie swoje. 

Jak go przekonać, że to nie żaden romans, skoro on  nie chce o niczym słyszeć? 

Beata (45 l.)


Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje