Reklama

Reklama

Podlasie zamiast Grecji? Nie jadę!

Skoro tak, to nie chcę cię znać! – moja 16-letnia Oliwia krzyczała do słuchawki. – Mieliśmy jechać do Grecji! Obiecałeś mi! Nienawidzę cię! – i rzuciła telefonem.

- Co się stało, kochanie?

- Odwołał wakacje! A ja się tak cieszyłam!

Rzeczywiście, kiedy mój były mąż zaprosił Oliwkę na wyjazd pod Ateny, córka oszalała ze szczęścia. Oglądała foldery i każdemu opowiadała, co będzie zwiedzać i jak się pięknie opali.

- I co? Teraz zadzwonił i powiedział, że stracił pracę. Dlatego zamiast do Grecji pojedziemy na Podlasie do domku jego znajomych. Rozumiesz?

- Kochanie, taki wyjazd do Grecji to dużo pieniędzy. Jeśli tata w pracy ma kłopoty...

- Mówi, że musi szukać nowej.

Reklama

- No widzisz. To poważna sprawa. Jemu na pewno też jest przykro, że obiecał ci takie wyjątkowe wakacje, a musi zmienić plany...

- Nic mnie to nie obchodzi! - zawołała córka. Nie chcę żadnego Podlasia. Chcę jechać do Grecji! - Oliwka rozpłakała się i zamknęła w swoim pokoju.

- Jestem na wypowiedzeniu - wyjaśnił były mąż, kiedy do niego zadzwoniłam. - Nie mam jeszcze nic nowego na oku. Sama rozumiesz, nie mogę wydać tyle kasy na wakacje. Wiem, że ją zawiodłem, ale naprawdę...

- Rozumiem - westchnęłam.

- Ona się na mnie obraziła, odrzuca moje połączenia. Pomożesz? Znajomi udostępnili mi domek nad rzeką. Żadne luksusy, ale za darmo. Na taki wyjazd mnie stać. Będziemy sobie robić wycieczki, w pobliżu jest też gospodarstwo z końmi, Oliwia mogłaby się nauczyć jeździć. Będzie fajnie...

Obiecałam pomóc. Chociaż się z byłym mężem nie mogliśmy dogadać, to o córkę zawsze dbał. Spotykał się z nią regularnie, zabierał na weekendy, nigdy nie musiałam się upominać o alimenty, do większych wydatków zawsze się dokładał. Trudno mu się dziwić, że musi oszczędzać w takiej sytuacji... 

Patrząc na smutną twarz mojej córki nawet pomyślałam, żeby wziąć kredyt na te ich wakacje. Ale to oczywiście szaleństwo. Ledwie wiążę koniec z końcem, nie stać mnie na taki wydatek. 

Tylko jak Oliwce przetłumaczyć, że czasem sytuacja zmusza nas do zmiany planów. I to niczyja wina. Że trzeba się z tym po prostu pogodzić. Jak przekonać ją, że nad rzeką, z końmi i kajakami też będzie się dobrze bawić. No i że tacie jest równie przykro,  a może nawet bardziej niż jej, że musiał ją zawieść..

Sabina Madej z Radomia

Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy