Przegrałam na automatach i muszę się odegrać!​​ ​​

W tamtym roku spotkałam się z dawno nie widzianą koleżanką. Miło spędziłyśmy czas przy kawie, byłyśmy w dobrych humorach.

Gdy szłyśmy z kawiarni na przystanek autobusowy, za szybą w innym lokalu mignęły nam automaty do gry. "Może wejdziemy?" - rzuciła niby dla żartu koleżanka, ale już po chwili byłyśmy w środku i grałyśmy w jednorękiego bandytę.

Reklama

"Wygrałam!!!" - krzyknęłam, gdy usłyszałam miły brzęk bilonu. Nie były to wielkie pieniądze, ale za to jaka radość! Sama nie wiem, co we mnie wstąpiło - w każdym razie kilka dni później poszłam tam sama, żeby znowu zagrać.

Niestety, szczęście mi nie dopisało. Nie zraziłam się. Pomyślałam tylko, że w końcu fortuna kołem się toczy. Poszłam więc jeszcze raz, i jeszcze... Ale znowu przegrałam. Zniechęciło mnie to do dalszej gry.

A mimo to raz na jakiś czas nadal gram. Bo czuję wewnętrzny przymus, by się odegrać za tamte przegrane. Powiedziałam o tym koleżance, a ona na to, bym uważała, bo od automatów łatwo się uzależnić. I najlepiej by było, bym natychmiast z tym skończyła. Czy ona ma rację?

Ela, 39 l.

Dowiedz się więcej na temat: hazard | pieniądze | nałóg

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje