Reklama

Reklama

Przesądy – pomagają czy przeszkadzają w życiu?

Przez 20 lat żyłam w szczęśliwym małżeństwie. Wychowaliśmy dwoje dzieci. Kiedy wyjechały na studia, między nami zaczęło się psuć. Nie chodziło o zdrady ani alkohol. Przestaliśmy się dogadywać, mieliśmy inne plany na resztę życia. Bardzo to przeżywałam.

Wtedy przypomniałam sobie, że gdy byłam dzieckiem, babcia raczyła mnie różnymi życiowymi prawdami i przesądami. Zawsze powtarzała: - Pamiętaj, nigdy nie zadawaj się z krzywoustym! Chodziło o mężczyzn, którzy mają "nierówny" uśmiech. A mój mąż ma opadającą jedną stronę ust...

Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, babcia nie dożyła naszego ślubu. A teraz, gdy jesteśmy w kryzysie, moja przyjaciółka zaczęła mi wspominać, że ten mój mąż wcale nie był takim aniołkiem. Już wcześniej mnie nie szanował, tak to z boku wyglądało.

Reklama

Dlatego teraz się zastanawiam, czy babcia nie miała racji. Nigdy nie byłam specjalnie przesądna - najwyżej jak czarny kot przebiegnie drogę. No i ślubu nie brałam w miesiącu bez "r" w nazwie, ale to chyba jak większość... A teraz z tym "krzywoustym" to już nie wiem, co myśleć.

Przyjaciółka mówi, żebym się nie wygłupiała. Że powinnam ratować małżeństwo, a nuż jeszcze się uda. Z drugiej strony, może jednak babcia miała rację i nic już nie da się zrobić?

Joanna, 47 lat



Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje