Reklama

Reklama

Przestań się narzucać nauczycielce. To zła miłość!

Odłożyłam telefon i czułam jak pieką mnie ze wstydu policzki. A w uszach wciąż brzmiały mi słowa nauczycielki syna z angielskiego.

- To się musi skończyć. Nie mogę tego tolerować - kobieta była bardzo zdenerwowana. Czułam, że z trudem dobiera słowa. - Pani syn mnie prześladuje. Proszę z nim porozmawiać, bo będę musiała podjąć kroki prawne. A tego nie chcę...

Reklama

Okazało się, że mój 16-letni Maciek zakochał się w pani od angielskiego.

Już w zeszłym roku, kiedy nowa nauczycielka angielskiego zaczęła uczyć Maćka słyszałam o niej same superlatywy - że śliczna, zgrabna, inteligentna. Ale nie przywiązywałam do tego większej wagi. Cieszyłam się, że dzięki temu naprawdę wziął się za naukę języka. Tak też było podczas zdalnej nauki. Wydawało mi się nawet urocze, że tak wpatruje się w ekran, kiedy anglistka coś tłumaczyła.

Ale jak widać teraz teraz sytuacja wymknęła się spod kontroli.

Jak się dowiedziałam Maciek wystawał pod domem nauczycielki. Zdobył jej numer telefonu i wysyłał SMS-y. Pisał w nich jaka jest świetna, cudowna i piękna. Z tego, co kobieta opowiadała czatuje na nią pod szkołą  i stara się przejść z nią chociaż kawałek, gdy idzie do domu.

Nauczycielka powiedziała mi, że rozmawiała z Maćkiem. Ale on nie rozumie, o co jej chodzi. Twierdzi, że ją kocha.

"To nie może być prawda! Maciek na pewno jakoś to wyjaśni" - myślałam z nadzieją, czekając aż syn wróci do domu. 

- Och mamo, ja ją kocham! - potwierdził syn, gdy zapytałam, czy rewelacje pani od angielskiego to prawda. - Jest piękna i taka mądra.

- Dość! - przerwałam mu te zachwyty. - Masz 16 lat, a ona jest dorosła i jest twoją nauczycielką, a nie kandydatką na dziewczynę! Jak możesz nawet pomyśleć, że może cię coś z nią łączyć? 

- A dlaczego nie? - prychnął.

- Bo to szkoła, nie rozumiesz tego?! - zdenerwowałam się. Po minie Maćka zorientowałam się, że chyba jednak nie rozumie. Jestem załamana. Jak na niego wpłynąć, by zostawił  nauczycielkę w spokoju? Raczej nie będę czekała aż mu przejdzie, bo kobieta raczej nie żartowała, że zgłosi to na policję. To jest po prostu nękanie ze strony mojego syna.

Kamila z Jeleniej Góry

Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje