Reklama

Reklama

Przyjaźni nie kupisz

​- Piotrek, a gdzie jest twoja granatowa czapka z daszkiem? Ta, którą dostałeś od babci - spytałam 10-letniego syna.

Było chłodno, nie chciałam, żeby szedł do szkoły z gołą głową.

- Gdzieś się zapodziała - mruknął.

Złapał plecak, krzyknął cześć... I tyle go widziałam. Pewnie gdzieś ją zgubił. Niedawno nie mogliśmy znaleźć jego nowego futerału na komórkę, małego plecaczka...

"Mały roztrzepaniec" - pomyślałam. Ale wieczorem przyszła sąsiadka, mama kolegi z klasy syna i wiele się wyjaśniło.

- Chciałam oddać czapkę. Filip powiedział, że dostał ją od Piotrka - usłyszałam.

Od słowa do słowa i okazało się, że mój syn często obdarowuje kolegów jakimiś rzeczami, kupuje im chipsy, napoje...

Reklama

- Wiem to od Filipa... - powiedziała.

Postanowiłam porozmawiać z synem. Niecierpliwie czekałam aż wróci z kina, do którego wybrał się z ojcem i starszą siostrą. W tym czasie zaczęłam przypominać sobie, że Piotrek ostatnio często narzekał, że ma za małe kieszonkowe, prosił o pieniądze nas, babcię.

W końcu przyszli. Rozmawiałam z Piotrkiem w jego pokoju.

- No, my się tak czasem wymieniamy... - powiedział dosyć niepewnie.

- Jak to wymieniacie?  A co ty masz nieswojego? - spytałam zdenerwowana.

Ale Piotrek nic nie potrafił pokazać. Zresztą dobrze wiem, co należy do niego, a co nie. Syn  wyraźnie nie miał ochoty rozmawiać. Był spięty. Nie chciałam go dłużej męczyć.

- Mamo, a ja widziałam jak w szkolnym sklepiku Piotrek płacił za colę dla kolegów...

- przypomniała sobie Kasia nasza 13-letnia córka, kiedy opowiedziałam jej o wszystkim.

Mąż próbował wziąć sprawy w swoje ręce i spytał Piotrka bez ogródek:

- Co ty taki hojny jesteś, chłopie?

Syn nie odpowiedział.

Odczekałam jeden dzień i wróciłam do rozmowy z Piotrusiem. Po nitce do kłębka i... co się okazało?  Po prostu syn pragnął kupić przyjaźń kolegów. Drobny, nieśmiały koniecznie chciał być w grupie tych "najsilniejszych".

- Synku, prawdziwych przyjaciół nie zdobywa się prezentami - tłumaczyłam.

Milczał, a po chwili smutno powiedział:

- Nikt nie chciał ze mną siedzieć, nie miałem kolegi w klasie. A teraz mam...

Zrobiło mi się bardzo przykro. Przytuliłam Piotrusia.

- Jesteś mądrym chłopcem. Tak dużo rzeczy umiesz. Dobrze pływasz, grasz w szachy... Czy koledzy o tym wiedzą? - spytałam.

Piotrek tylko wzruszył ramionami. 

- A co ich to obchodzi? - powiedział.

Zrobiło mi się przykro. Syn chciał zaimponować kolegom, próbował pozyskać ich przyjaźń. Wybrał najprostszą drogę, dając im coś, fundując. Jak mu wytłumaczyć, że tak się prawdziwych przyjaciół nie zdobywa?

Joanna B. z Tarnobrzegu

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 5 (w sprzedaży od 30 stycznia  2014 r.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Chwila dla Ciebie

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Chłopiec

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje