Przypadek ma w życiu tak duże znaczenie?

Miałam w młodości koleżankę i podobał się nam ten sam chłopak. Trwało to chyba dwa lata, w końcu, po liceum, Marek wybrał mnie. Koleżanka obraziła się na mnie śmiertelnie.

Widywałyśmy się od tamtej pory sporadycznie, bo jednak mieszkamy w niezbyt dużym mieście. Z Markiem przeżyliśmy 30 lat, wychowaliśmy dzieci. Ja zawsze byłam zorganizowana, wszystko staram się zaplanować, w przeciwieństwie do męża, który często szedł na żywioł. Ale na ogół sprawdzało się to, co ja przewidywałam.

Reklama


Przed dwoma tygodniami byłam w naszym centrum handlowym i... w kawiarni zobaczyłam Marka z tą koleżanką sprzed lat. Słyszałam o niej tyle, że jest po rozwodzie... Nie zauważyli mnie. W domu najpierw obserwowałam męża, ale zachowywał się normalnie. Następnego dnia zadałam mu "TO" pytanie. Najpierw się zaczerwienił, a potem tłumaczył, że spotkali się przypadkiem. Ona szuka pracy, a słyszała, że w firmie męża mają przyjmować w związku z rozwojem produkcji... Przysięgał, że nie chodziło o nic więcej.


 Nie wiem, czy mu wierzyć, bo w takie "przypadki" nie wierzę. Moja przyjaciółka, która zna naszą historię, też sądzi, że coś tu jest na rzeczy i radzi, żebym go obserwowała. Na razie jestem oschła wobec męża i zastanawiam się, co zrobić. Uwierzyć mu czy traktować z dystansem?

Kasia (50 l.)


   

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje